Mat Ѕzach: Gdy Zemsta Spotyka Nieplanowaną Miłość

Mat Ѕzach: Gdy Zemsta Spotyka Nieplanowaną Miłość

Christina · Zakończone · 320.3k słów

1.1k
Gorące
28.5k
Wyświetlenia
750
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Ty bezwartościowy śmieciu!” Wypielęgnowane paznokcie Kate wbiły mi się w kołnierz. „Powinni byli cię porządnie otruć lata temu — tak jak twoich rodziców!”

Ochroniarze drgnęli, szykując się do interwencji, ale uniosłam dłoń. Niech mówi. Niech się wygada. Niech się sama pogrąży.

Bo Emily Eugins — ta „umierająca” sierota, której wszyscy współczują — wcale nie jest tym, za kogo ją mają.

Dziesięć lat temu Emily Eugins patrzyła, jak jej rodzice giną w „wypadku samochodowym”. Ich jubilerskie imperium legło w gruzach. Jej spadek przepadł. Cztery rodziny sprzymierzyły się, żeby wymazać jej rodziców z istnienia — i popełniły jeden, śmiertelny błąd: zostawiły ją przy życiu.

Teraz tkwi jak więzień na strychu u wuja, z przyklejoną etykietką śmiertelnie chorej, tuż przed tym, jak ma zostać sprzedana za mąż bogatemu, niebezpiecznemu wdowcowi. Ale Emily przez całą dekadę układała swój plan zemsty, rozgryzając każdy szczegół. I znalazła idealną broń: Stefana Ashforda.

Zimny. Bezwzględny. Skłócony z potężnym ojcem senatorem.

Człowiek, którego wszyscy się boją, właśnie został jej mężem z kontraktu.

Uzbrojona w psychologiczną manipulację, sfałszowaną dokumentację medyczną i umiejętności tworzenia biżuterii, o których nikt nie ma pojęcia, Emily zaczyna rozmontowywać te cztery rodziny — jeden precyzyjny ruch za drugim, jak w bezlitosnej partii szachów.

Ale Stefan wcale nie okazuje się pionkiem, jakiego się spodziewała. Ukrywa swoje blizny. Tropi zaginiony rubin. Patrzy na nią oczami, które widzą zbyt wiele.

A kiedy odkryje, że „umierająca” dziewczyna, którą poślubił, jest w rzeczywistości mistrzynią strategii, z krwią wpisaną w swój plan…

Prawdziwa gra dopiero się zacznie.

Rozdział 1

Perspektywa Emily

Taksówka zatrzymała się przy krawężniku przed klubem Red Maple, opony zachrzęściły na żwirowym podjeździe, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Podałam kierowcy dwudziestodolarówkę, ignorując jego zdziwione spojrzenie, gdy zorientował się, gdzie wysiadam.

– Reszty nie trzeba – mruknęłam cicho, nerwowo wygładzając kremową sukienkę.

Sukienka była prosta, ale dobrana z namysłem – wystarczająco skromna, żeby nie rzucać się w oczy, a jednocześnie na tyle dobrze skrojona, by nie wyglądać jak totalne nieporozumienie w takim ekskluzywnym miejscu.

Kiedy zbliżyłam się do imponującego wejścia z wypolerowanymi dębowymi drzwiami i mosiężnymi okuciami, ochroniarz w wyprasowanym na kant, czarnym mundurze natychmiast ruszył w moją stronę. Jego twarz zmieniła się z obojętnej na podejrzliwą, kiedy mnie obejrzał.

– Karta członkowska, proszę pani? – zapytał, bardziej z przyzwyczajenia niż z pretensją.

– Ja… nie… To znaczy, nie jestem członkiem – wydusiłam tak, żeby ledwo mnie było słychać. Dokładnie tak, jak ćwiczyłam. – Ale mam to. – Sięgnęłam do małej torebki i wyjęłam kartę członkowską Helen Summers oraz zrzut ekranu wiadomości. Ręce lekko mi drżały – w połowie z prawdziwych nerwów, w połowie z wyreżyserowanej gry.

Ochroniarz rzucił okiem na oba dokumenty, jego twarz pozostała nieczytelna.

– Na przyszłość pani Summers powinna wcześniej dopisać gości do listy.

– Wspominała, że wyśle wiadomość w sprawie naszego spotkania – odparłam cicho, spuszczając wzrok, wchodząc w rolę, którą dopracowywałam latami – potulnej, bezradnej dziewczyny. To była moja maska. Skuteczna. Chowała chłodny, wyrachowany umysł za kruchą fasadą.

Po krótkim sprawdzeniu papierów skinął głową i odsunął się na bok.

– Pokój 422. Windą na czwarte piętro, potem w prawo.

– Dziękuję – wyszeptałam i przemknęłam obok niego, zanim zdążyłby zmienić zdanie.

W środku pozwoliłam sobie na trzy głębokie oddechy, przechodząc przez marmurowy hol. Przepych wnętrza – kryształowe żyrandole, obrazy olejne w złoconych ramach, masywne skórzane fotele – przypominały mi o wszystkim, co zostało mojej rodzinie zabrane.

Dziesięć lat temu zabrali mi wszystko. Dzisiaj zaczynam to sobie odbierać. Po kawałku.

Drzwi windy rozsunęły się z cichym dźwiękiem na czwartym piętrze. Wysunęłam się na gruby, czerwony dywan i zerknęłam na tabliczkę z numeracją pokoi na ścianie. Moje właściwe spotkanie z Bronsonem miało się odbyć w pokoju 422, ale moim prawdziwym celem był 421 – prywatny apartament Stefana Ashforda, jego stała „loża”.

Przez tygodnie wkuwałam każdy szczegół na temat Stefana Ashforda. Trzydzieści dwa lata. Spadkobierca imperium Ashfordów. Znany z bezwzględności w interesach i wybuchowego temperamentu. Skłócony z ojcem, Williamem Ashfordem, który właśnie parł do senatu w Waszyngtonie. Najważniejsze było jednak to, że miał opinię mężczyzny trzymającego się z daleka od poważnych związków – idealny kandydat do tego, czego potrzebowałam.

Idąc korytarzem zdecydowanym krokiem, udawałam, że sprawdzam numery pokoi, jednocześnie w myślach odtwarzając swój plan.

Wzięłam głęboki oddech, ściskając w ramionach teczkę z starannie przygotowanymi dokumentami. Spędziłam godziny, dopracowując swój wygląd: wybieliłam cerę jeszcze bardziej niż zwykle, odpuściłam obiad, żeby wzmocnić wrażenie kruchości, na które liczyłam.

Zapukałam delikatnie w ciężkie, drewniane drzwi.

– Proszę – odezwał się z wnętrza głęboki głos.

Weszłam powoli, z szeroko otwartymi, niepewnymi oczami. Przestronny pokój urządzony był elegancko, w ciemnym drewnie i skórze, z oknami od podłogi do sufitu, z których rozciągał się widok na miasto. W środku było dwóch mężczyzn – jednego rozpoznałam od razu: Stefan Ashford. Na zdjęciach wyglądał groźnie, ale na żywo jego ostre rysy i przeszywające spojrzenie działały jeszcze silniej, wywołując we mnie niespodziewane ściśnięcie żołądka.

Drugi mężczyzna, najwyraźniej jego asystent, pochylony był nad dokumentami rozłożonymi na stoliku kawowym.

– Prze… przepraszam – zająknęłam się, pozwalając, by prawdziwa trema wślizgnęła się w mój głos. – Chyba pomyliłam pokoje. Mam spotkać się z panem Bronsonem… To nie jest 422?

Obaj spojrzeli w moją stronę, a ciemne oczy Stefana zmrużyły się, gdy mnie oceniał. Zanim którykolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć, niezgrabnie poruszyłam teczką, sprawiając, że papiery rozsypały się na podłogę.

– O nie, strasznie przepraszam! – padłam na kolana, nerwowo zbierając dokumenty. Zgodnie z planem, wynik badań medycznych wylądował tak, by wyraźnie zatrzymać się przy stopach asystenta.

Schylił się, żeby mi pomóc, a jego wzrok nieuchronnie padł na pogrubiony napis: „Rzadka choroba autoimmunologiczna” oraz bezlitosną prognozę: „Przewidywana długość życia: nie dłużej niż do 35. roku życia”.

– To pokój 421, proszę pani – powiedział asystent, podając mi wynik badań z nieswoim, pełnym współczucia spojrzeniem.

– O Boże, jestem kompletnie w złym skrzydle. – Ścisnęłam papiery przy piersi, czując, jak policzki zalewają mi się rumieńcem wstydu, który wcale nie był do końca udawany. Od spojrzenia Stefana Ashforda aż mnie mrowiła skóra.

Spodziewałam się, że od razu mnie odprawi, ale zamiast tego Stefan wskazał ręką na część z fotelami.

– Jason, daj nam minutę.

Asystent zawahał się, potem pozbierał swoje papiery i wyszedł. Ja dalej stałam, niepewna, co zrobić.

– Usiądź. – To nie była prośba.

Przysiadłam na skraju skórzanego fotela, wyprostowana jak struna. Patrzyłam mu prosto w oczy, mimo że zgrywałam nieśmiałą. To był ten moment – musiałam zrobić wrażenie.

– Skoro już przerwałaś mi spotkanie, możesz przynajmniej powiedzieć, kim jesteś i co tu robisz – odezwał się Stefan, jego głos był niski i całkowicie pod kontrolą.

– Ja… – zawahałam się, po czym lekko uniosłam ramiona, jakbym zbierała się na odwagę. – Skoro już całkowicie się skompromitowałam, mogę przynajmniej być szczera. Mam rzadką chorobę autoimmunologiczną. Według lekarzy nie dożyję trzydziestych piątych urodzin.

Na jego twarzy nic się nie zmieniło, ale w oczach coś drgnęło – może ciekawość.

– I w jaki sposób ma mnie to obchodzić, dokładnie?

Wzięłam spokojny oddech.

– Nazywam się Emily Eugins. Miałam się spotkać z Carlem Bronsonem na… cóż, aranżowane zapoznanie. Mój wuj uważa, że powinnam znaleźć odpowiednią partię, zanim mój stan się pogorszy. – Spojrzałam na swoje dłonie. – Przepraszam, że przerwałam panu spotkanie.

Przez jego twarz przemknęło coś – chyba zainteresowanie – zanim znowu przybrał chłodny, obojętny wyraz.

– Aranżowane zapoznanie? W tych czasach?

– Kiedy ma się niewiele czasu, panie Ashford – odparłam cicho, znów podnosząc na niego wzrok – nie stać człowieka na luksus czekania na przypadkowe zauroczenia.

Przez dłuższą chwilę po prostu mnie obserwował, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Czułam się, jakby mnie ważył i mierzył, według miar, których nie potrafiłam nawet nazwać.

Zanim zdołał odpowiedzieć, drzwi otworzyły się i do środka wpadł zdenerwowany menedżer klubu.

– Panie Ashford, najmocniej przepraszam za to zamieszanie – zaczął, po czym odwrócił się do mnie. – Panno Eugins, jest pani w złej sali. Pan Bronson czeka na panią w pokoju 422.

Szybko poderwałam się na nogi, mocniej ściskając teczkę.

– Strasznie mi przykro z powodu tej pomyłki. Proszę wybaczyć najście, panie Ashford.

Stefan wykonał niedbały, zbywający gest ręką, ale jego spojrzenie nadal było wlepione we mnie, kiedy ruszyłam za menedżerem w stronę drzwi. Czułam na plecach ciężar jego wzroku, aż przeszedł mnie mimowolny dreszcz.

Na korytarzu zatrzymałam się na tyle blisko, by usłyszeć kolejne słowa menedżera:

– To ta adoptowana dziewczyna Summersów… biedactwo. Słyszałem, że dzisiaj wysyła ją na spotkanie ze starym Bronsonem. No wie pan, Bronson, ten od nieruchomości, po sześćdziesiątce i… no, fizycznie niesprawny? Ciekawe, nie? Każdy wie, że Summers dałby się pokroić za te jego działki nad wodą. Ale tam, nie mnie plotki siać, panie Ashford. Przepraszam.

Szybko oddaliłam się, kiedy rozmowa przeszła na inne tory, a mój umysł już liczył potencjalny efekt tych informacji na Stefanie. Jeśli dobrze go rozgryzłam, sama świadomość, że jestem „do wzięcia”, wzbudzi w nim zainteresowanie – zwłaszcza że wiedziałam, iż jemu samemu pilnie potrzebne było małżeństwo z rozsądku. Z moich ustaleń wynikało, że jego ojciec naciskał, by się ustatkował przed startem kampanii do senatu, a Stefan aktywnie szukał odpowiedniej, tymczasowej żony.

Zostawiłam po sobie ślad. Teraz musiałam tylko poczekać.

Na parkingu obserwowałam, jak czarne Bentley Stefana wyjeżdża z posesji, po czym podeszłam do menedżera klubu, który wyszedł na papierosa.

– Dziękuję za współpracę – powiedziałam, wręczając mu kopertę. – Mam nadzieję, że w wystarczający sposób wyraża moją wdzięczność.

Wsunął kopertę do kieszeni i skinął głową.

– Wszystko poszło dokładnie tak, jak pani planowała, panno Eugins.

Kiedy szłam w stronę czekającej taksówki, zadzwonił telefon. Na ekranie mignęło imię: Lydia.

– Naprawdę to zrobiłaś? – rzuciła bez przywitania. – I jak poszło?

– Zgodnie z planem – odparłam spokojnie.

– Emily, ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak niebezpieczny jest Stefan Ashford? Wykończył całą północnoamerykańską dywizję Harris Enterprises tylko dlatego, że ktoś go trochę uraził! Całe Oak City się go boi!

Patrzyłam na morze świateł miasta rozciągające się przede mną i czułam dziwny spokój.

– Wiem o nim wszystko, Lydio. Tak naprawdę im jest groźniejszy, tym ja jestem bezpieczniejsza.

Kierowca taksówki zerknął na mnie w lusterku, ale nic mnie to nie obchodziło. Lata temu, kiedy rodzina mojego wuja była przekonana, że złamała mnie na dobre, nie mieli pojęcia, że właśnie hodują sobie własną zgubę.

– Myślą, że jestem słaba – wyszeptałam, bardziej do siebie niż do Lydii. – Nie mają pojęcia, co ich czeka.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

692.8k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

437k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

374.8k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

668.5k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

364.9k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

741.3k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

415.6k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

254.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?