
Mat Ѕzach: Gdy Zemsta Spotyka Nieplanowaną Miłość
Christina · Zakończone · 320.3k słów
Wstęp
Ochroniarze drgnęli, szykując się do interwencji, ale uniosłam dłoń. Niech mówi. Niech się wygada. Niech się sama pogrąży.
Bo Emily Eugins — ta „umierająca” sierota, której wszyscy współczują — wcale nie jest tym, za kogo ją mają.
Dziesięć lat temu Emily Eugins patrzyła, jak jej rodzice giną w „wypadku samochodowym”. Ich jubilerskie imperium legło w gruzach. Jej spadek przepadł. Cztery rodziny sprzymierzyły się, żeby wymazać jej rodziców z istnienia — i popełniły jeden, śmiertelny błąd: zostawiły ją przy życiu.
Teraz tkwi jak więzień na strychu u wuja, z przyklejoną etykietką śmiertelnie chorej, tuż przed tym, jak ma zostać sprzedana za mąż bogatemu, niebezpiecznemu wdowcowi. Ale Emily przez całą dekadę układała swój plan zemsty, rozgryzając każdy szczegół. I znalazła idealną broń: Stefana Ashforda.
Zimny. Bezwzględny. Skłócony z potężnym ojcem senatorem.
Człowiek, którego wszyscy się boją, właśnie został jej mężem z kontraktu.
Uzbrojona w psychologiczną manipulację, sfałszowaną dokumentację medyczną i umiejętności tworzenia biżuterii, o których nikt nie ma pojęcia, Emily zaczyna rozmontowywać te cztery rodziny — jeden precyzyjny ruch za drugim, jak w bezlitosnej partii szachów.
Ale Stefan wcale nie okazuje się pionkiem, jakiego się spodziewała. Ukrywa swoje blizny. Tropi zaginiony rubin. Patrzy na nią oczami, które widzą zbyt wiele.
A kiedy odkryje, że „umierająca” dziewczyna, którą poślubił, jest w rzeczywistości mistrzynią strategii, z krwią wpisaną w swój plan…
Prawdziwa gra dopiero się zacznie.
Rozdział 1
Perspektywa Emily
Taksówka zatrzymała się przy krawężniku przed klubem Red Maple, opony zachrzęściły na żwirowym podjeździe, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Podałam kierowcy dwudziestodolarówkę, ignorując jego zdziwione spojrzenie, gdy zorientował się, gdzie wysiadam.
– Reszty nie trzeba – mruknęłam cicho, nerwowo wygładzając kremową sukienkę.
Sukienka była prosta, ale dobrana z namysłem – wystarczająco skromna, żeby nie rzucać się w oczy, a jednocześnie na tyle dobrze skrojona, by nie wyglądać jak totalne nieporozumienie w takim ekskluzywnym miejscu.
Kiedy zbliżyłam się do imponującego wejścia z wypolerowanymi dębowymi drzwiami i mosiężnymi okuciami, ochroniarz w wyprasowanym na kant, czarnym mundurze natychmiast ruszył w moją stronę. Jego twarz zmieniła się z obojętnej na podejrzliwą, kiedy mnie obejrzał.
– Karta członkowska, proszę pani? – zapytał, bardziej z przyzwyczajenia niż z pretensją.
– Ja… nie… To znaczy, nie jestem członkiem – wydusiłam tak, żeby ledwo mnie było słychać. Dokładnie tak, jak ćwiczyłam. – Ale mam to. – Sięgnęłam do małej torebki i wyjęłam kartę członkowską Helen Summers oraz zrzut ekranu wiadomości. Ręce lekko mi drżały – w połowie z prawdziwych nerwów, w połowie z wyreżyserowanej gry.
Ochroniarz rzucił okiem na oba dokumenty, jego twarz pozostała nieczytelna.
– Na przyszłość pani Summers powinna wcześniej dopisać gości do listy.
– Wspominała, że wyśle wiadomość w sprawie naszego spotkania – odparłam cicho, spuszczając wzrok, wchodząc w rolę, którą dopracowywałam latami – potulnej, bezradnej dziewczyny. To była moja maska. Skuteczna. Chowała chłodny, wyrachowany umysł za kruchą fasadą.
Po krótkim sprawdzeniu papierów skinął głową i odsunął się na bok.
– Pokój 422. Windą na czwarte piętro, potem w prawo.
– Dziękuję – wyszeptałam i przemknęłam obok niego, zanim zdążyłby zmienić zdanie.
W środku pozwoliłam sobie na trzy głębokie oddechy, przechodząc przez marmurowy hol. Przepych wnętrza – kryształowe żyrandole, obrazy olejne w złoconych ramach, masywne skórzane fotele – przypominały mi o wszystkim, co zostało mojej rodzinie zabrane.
Dziesięć lat temu zabrali mi wszystko. Dzisiaj zaczynam to sobie odbierać. Po kawałku.
Drzwi windy rozsunęły się z cichym dźwiękiem na czwartym piętrze. Wysunęłam się na gruby, czerwony dywan i zerknęłam na tabliczkę z numeracją pokoi na ścianie. Moje właściwe spotkanie z Bronsonem miało się odbyć w pokoju 422, ale moim prawdziwym celem był 421 – prywatny apartament Stefana Ashforda, jego stała „loża”.
Przez tygodnie wkuwałam każdy szczegół na temat Stefana Ashforda. Trzydzieści dwa lata. Spadkobierca imperium Ashfordów. Znany z bezwzględności w interesach i wybuchowego temperamentu. Skłócony z ojcem, Williamem Ashfordem, który właśnie parł do senatu w Waszyngtonie. Najważniejsze było jednak to, że miał opinię mężczyzny trzymającego się z daleka od poważnych związków – idealny kandydat do tego, czego potrzebowałam.
Idąc korytarzem zdecydowanym krokiem, udawałam, że sprawdzam numery pokoi, jednocześnie w myślach odtwarzając swój plan.
Wzięłam głęboki oddech, ściskając w ramionach teczkę z starannie przygotowanymi dokumentami. Spędziłam godziny, dopracowując swój wygląd: wybieliłam cerę jeszcze bardziej niż zwykle, odpuściłam obiad, żeby wzmocnić wrażenie kruchości, na które liczyłam.
Zapukałam delikatnie w ciężkie, drewniane drzwi.
– Proszę – odezwał się z wnętrza głęboki głos.
Weszłam powoli, z szeroko otwartymi, niepewnymi oczami. Przestronny pokój urządzony był elegancko, w ciemnym drewnie i skórze, z oknami od podłogi do sufitu, z których rozciągał się widok na miasto. W środku było dwóch mężczyzn – jednego rozpoznałam od razu: Stefan Ashford. Na zdjęciach wyglądał groźnie, ale na żywo jego ostre rysy i przeszywające spojrzenie działały jeszcze silniej, wywołując we mnie niespodziewane ściśnięcie żołądka.
Drugi mężczyzna, najwyraźniej jego asystent, pochylony był nad dokumentami rozłożonymi na stoliku kawowym.
– Prze… przepraszam – zająknęłam się, pozwalając, by prawdziwa trema wślizgnęła się w mój głos. – Chyba pomyliłam pokoje. Mam spotkać się z panem Bronsonem… To nie jest 422?
Obaj spojrzeli w moją stronę, a ciemne oczy Stefana zmrużyły się, gdy mnie oceniał. Zanim którykolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć, niezgrabnie poruszyłam teczką, sprawiając, że papiery rozsypały się na podłogę.
– O nie, strasznie przepraszam! – padłam na kolana, nerwowo zbierając dokumenty. Zgodnie z planem, wynik badań medycznych wylądował tak, by wyraźnie zatrzymać się przy stopach asystenta.
Schylił się, żeby mi pomóc, a jego wzrok nieuchronnie padł na pogrubiony napis: „Rzadka choroba autoimmunologiczna” oraz bezlitosną prognozę: „Przewidywana długość życia: nie dłużej niż do 35. roku życia”.
– To pokój 421, proszę pani – powiedział asystent, podając mi wynik badań z nieswoim, pełnym współczucia spojrzeniem.
– O Boże, jestem kompletnie w złym skrzydle. – Ścisnęłam papiery przy piersi, czując, jak policzki zalewają mi się rumieńcem wstydu, który wcale nie był do końca udawany. Od spojrzenia Stefana Ashforda aż mnie mrowiła skóra.
Spodziewałam się, że od razu mnie odprawi, ale zamiast tego Stefan wskazał ręką na część z fotelami.
– Jason, daj nam minutę.
Asystent zawahał się, potem pozbierał swoje papiery i wyszedł. Ja dalej stałam, niepewna, co zrobić.
– Usiądź. – To nie była prośba.
Przysiadłam na skraju skórzanego fotela, wyprostowana jak struna. Patrzyłam mu prosto w oczy, mimo że zgrywałam nieśmiałą. To był ten moment – musiałam zrobić wrażenie.
– Skoro już przerwałaś mi spotkanie, możesz przynajmniej powiedzieć, kim jesteś i co tu robisz – odezwał się Stefan, jego głos był niski i całkowicie pod kontrolą.
– Ja… – zawahałam się, po czym lekko uniosłam ramiona, jakbym zbierała się na odwagę. – Skoro już całkowicie się skompromitowałam, mogę przynajmniej być szczera. Mam rzadką chorobę autoimmunologiczną. Według lekarzy nie dożyję trzydziestych piątych urodzin.
Na jego twarzy nic się nie zmieniło, ale w oczach coś drgnęło – może ciekawość.
– I w jaki sposób ma mnie to obchodzić, dokładnie?
Wzięłam spokojny oddech.
– Nazywam się Emily Eugins. Miałam się spotkać z Carlem Bronsonem na… cóż, aranżowane zapoznanie. Mój wuj uważa, że powinnam znaleźć odpowiednią partię, zanim mój stan się pogorszy. – Spojrzałam na swoje dłonie. – Przepraszam, że przerwałam panu spotkanie.
Przez jego twarz przemknęło coś – chyba zainteresowanie – zanim znowu przybrał chłodny, obojętny wyraz.
– Aranżowane zapoznanie? W tych czasach?
– Kiedy ma się niewiele czasu, panie Ashford – odparłam cicho, znów podnosząc na niego wzrok – nie stać człowieka na luksus czekania na przypadkowe zauroczenia.
Przez dłuższą chwilę po prostu mnie obserwował, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Czułam się, jakby mnie ważył i mierzył, według miar, których nie potrafiłam nawet nazwać.
Zanim zdołał odpowiedzieć, drzwi otworzyły się i do środka wpadł zdenerwowany menedżer klubu.
– Panie Ashford, najmocniej przepraszam za to zamieszanie – zaczął, po czym odwrócił się do mnie. – Panno Eugins, jest pani w złej sali. Pan Bronson czeka na panią w pokoju 422.
Szybko poderwałam się na nogi, mocniej ściskając teczkę.
– Strasznie mi przykro z powodu tej pomyłki. Proszę wybaczyć najście, panie Ashford.
Stefan wykonał niedbały, zbywający gest ręką, ale jego spojrzenie nadal było wlepione we mnie, kiedy ruszyłam za menedżerem w stronę drzwi. Czułam na plecach ciężar jego wzroku, aż przeszedł mnie mimowolny dreszcz.
Na korytarzu zatrzymałam się na tyle blisko, by usłyszeć kolejne słowa menedżera:
– To ta adoptowana dziewczyna Summersów… biedactwo. Słyszałem, że dzisiaj wysyła ją na spotkanie ze starym Bronsonem. No wie pan, Bronson, ten od nieruchomości, po sześćdziesiątce i… no, fizycznie niesprawny? Ciekawe, nie? Każdy wie, że Summers dałby się pokroić za te jego działki nad wodą. Ale tam, nie mnie plotki siać, panie Ashford. Przepraszam.
Szybko oddaliłam się, kiedy rozmowa przeszła na inne tory, a mój umysł już liczył potencjalny efekt tych informacji na Stefanie. Jeśli dobrze go rozgryzłam, sama świadomość, że jestem „do wzięcia”, wzbudzi w nim zainteresowanie – zwłaszcza że wiedziałam, iż jemu samemu pilnie potrzebne było małżeństwo z rozsądku. Z moich ustaleń wynikało, że jego ojciec naciskał, by się ustatkował przed startem kampanii do senatu, a Stefan aktywnie szukał odpowiedniej, tymczasowej żony.
Zostawiłam po sobie ślad. Teraz musiałam tylko poczekać.
Na parkingu obserwowałam, jak czarne Bentley Stefana wyjeżdża z posesji, po czym podeszłam do menedżera klubu, który wyszedł na papierosa.
– Dziękuję za współpracę – powiedziałam, wręczając mu kopertę. – Mam nadzieję, że w wystarczający sposób wyraża moją wdzięczność.
Wsunął kopertę do kieszeni i skinął głową.
– Wszystko poszło dokładnie tak, jak pani planowała, panno Eugins.
Kiedy szłam w stronę czekającej taksówki, zadzwonił telefon. Na ekranie mignęło imię: Lydia.
– Naprawdę to zrobiłaś? – rzuciła bez przywitania. – I jak poszło?
– Zgodnie z planem – odparłam spokojnie.
– Emily, ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak niebezpieczny jest Stefan Ashford? Wykończył całą północnoamerykańską dywizję Harris Enterprises tylko dlatego, że ktoś go trochę uraził! Całe Oak City się go boi!
Patrzyłam na morze świateł miasta rozciągające się przede mną i czułam dziwny spokój.
– Wiem o nim wszystko, Lydio. Tak naprawdę im jest groźniejszy, tym ja jestem bezpieczniejsza.
Kierowca taksówki zerknął na mnie w lusterku, ale nic mnie to nie obchodziło. Lata temu, kiedy rodzina mojego wuja była przekonana, że złamała mnie na dobre, nie mieli pojęcia, że właśnie hodują sobie własną zgubę.
– Myślą, że jestem słaba – wyszeptałam, bardziej do siebie niż do Lydii. – Nie mają pojęcia, co ich czeka.
Ostatnie Rozdziały
#254 Rozdział 254
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#253 Rozdział 253
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#252 Rozdział 252
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#251 Rozdział 251
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#250 Rozdział 250
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#249 Rozdział 249
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#248 Rozdział 248
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#247 Rozdział 247
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#246 Rozdział 246
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#245 Rozdział 245
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026
Może Ci się spodobać 😍
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Uzależniony od Niej
Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.
Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.
Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.












