Mat Ѕzach: Gdy Zemsta Spotyka Nieplanowaną Miłość

Mat Ѕzach: Gdy Zemsta Spotyka Nieplanowaną Miłość

Christina · Zakończone · 320.3k słów

1.1k
Gorące
46.5k
Wyświetlenia
1.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Ty bezwartościowy śmieciu!” Wypielęgnowane paznokcie Kate wbiły mi się w kołnierz. „Powinni byli cię porządnie otruć lata temu — tak jak twoich rodziców!”

Ochroniarze drgnęli, szykując się do interwencji, ale uniosłam dłoń. Niech mówi. Niech się wygada. Niech się sama pogrąży.

Bo Emily Eugins — ta „umierająca” sierota, której wszyscy współczują — wcale nie jest tym, za kogo ją mają.

Dziesięć lat temu Emily Eugins patrzyła, jak jej rodzice giną w „wypadku samochodowym”. Ich jubilerskie imperium legło w gruzach. Jej spadek przepadł. Cztery rodziny sprzymierzyły się, żeby wymazać jej rodziców z istnienia — i popełniły jeden, śmiertelny błąd: zostawiły ją przy życiu.

Teraz tkwi jak więzień na strychu u wuja, z przyklejoną etykietką śmiertelnie chorej, tuż przed tym, jak ma zostać sprzedana za mąż bogatemu, niebezpiecznemu wdowcowi. Ale Emily przez całą dekadę układała swój plan zemsty, rozgryzając każdy szczegół. I znalazła idealną broń: Stefana Ashforda.

Zimny. Bezwzględny. Skłócony z potężnym ojcem senatorem.

Człowiek, którego wszyscy się boją, właśnie został jej mężem z kontraktu.

Uzbrojona w psychologiczną manipulację, sfałszowaną dokumentację medyczną i umiejętności tworzenia biżuterii, o których nikt nie ma pojęcia, Emily zaczyna rozmontowywać te cztery rodziny — jeden precyzyjny ruch za drugim, jak w bezlitosnej partii szachów.

Ale Stefan wcale nie okazuje się pionkiem, jakiego się spodziewała. Ukrywa swoje blizny. Tropi zaginiony rubin. Patrzy na nią oczami, które widzą zbyt wiele.

A kiedy odkryje, że „umierająca” dziewczyna, którą poślubił, jest w rzeczywistości mistrzynią strategii, z krwią wpisaną w swój plan…

Prawdziwa gra dopiero się zacznie.

Rozdział 1

Perspektywa Emily

Taksówka zatrzymała się przy krawężniku przed klubem Red Maple, opony zachrzęściły na żwirowym podjeździe, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Podałam kierowcy dwudziestodolarówkę, ignorując jego zdziwione spojrzenie, gdy zorientował się, gdzie wysiadam.

– Reszty nie trzeba – mruknęłam cicho, nerwowo wygładzając kremową sukienkę.

Sukienka była prosta, ale dobrana z namysłem – wystarczająco skromna, żeby nie rzucać się w oczy, a jednocześnie na tyle dobrze skrojona, by nie wyglądać jak totalne nieporozumienie w takim ekskluzywnym miejscu.

Kiedy zbliżyłam się do imponującego wejścia z wypolerowanymi dębowymi drzwiami i mosiężnymi okuciami, ochroniarz w wyprasowanym na kant, czarnym mundurze natychmiast ruszył w moją stronę. Jego twarz zmieniła się z obojętnej na podejrzliwą, kiedy mnie obejrzał.

– Karta członkowska, proszę pani? – zapytał, bardziej z przyzwyczajenia niż z pretensją.

– Ja… nie… To znaczy, nie jestem członkiem – wydusiłam tak, żeby ledwo mnie było słychać. Dokładnie tak, jak ćwiczyłam. – Ale mam to. – Sięgnęłam do małej torebki i wyjęłam kartę członkowską Helen Summers oraz zrzut ekranu wiadomości. Ręce lekko mi drżały – w połowie z prawdziwych nerwów, w połowie z wyreżyserowanej gry.

Ochroniarz rzucił okiem na oba dokumenty, jego twarz pozostała nieczytelna.

– Na przyszłość pani Summers powinna wcześniej dopisać gości do listy.

– Wspominała, że wyśle wiadomość w sprawie naszego spotkania – odparłam cicho, spuszczając wzrok, wchodząc w rolę, którą dopracowywałam latami – potulnej, bezradnej dziewczyny. To była moja maska. Skuteczna. Chowała chłodny, wyrachowany umysł za kruchą fasadą.

Po krótkim sprawdzeniu papierów skinął głową i odsunął się na bok.

– Pokój 422. Windą na czwarte piętro, potem w prawo.

– Dziękuję – wyszeptałam i przemknęłam obok niego, zanim zdążyłby zmienić zdanie.

W środku pozwoliłam sobie na trzy głębokie oddechy, przechodząc przez marmurowy hol. Przepych wnętrza – kryształowe żyrandole, obrazy olejne w złoconych ramach, masywne skórzane fotele – przypominały mi o wszystkim, co zostało mojej rodzinie zabrane.

Dziesięć lat temu zabrali mi wszystko. Dzisiaj zaczynam to sobie odbierać. Po kawałku.

Drzwi windy rozsunęły się z cichym dźwiękiem na czwartym piętrze. Wysunęłam się na gruby, czerwony dywan i zerknęłam na tabliczkę z numeracją pokoi na ścianie. Moje właściwe spotkanie z Bronsonem miało się odbyć w pokoju 422, ale moim prawdziwym celem był 421 – prywatny apartament Stefana Ashforda, jego stała „loża”.

Przez tygodnie wkuwałam każdy szczegół na temat Stefana Ashforda. Trzydzieści dwa lata. Spadkobierca imperium Ashfordów. Znany z bezwzględności w interesach i wybuchowego temperamentu. Skłócony z ojcem, Williamem Ashfordem, który właśnie parł do senatu w Waszyngtonie. Najważniejsze było jednak to, że miał opinię mężczyzny trzymającego się z daleka od poważnych związków – idealny kandydat do tego, czego potrzebowałam.

Idąc korytarzem zdecydowanym krokiem, udawałam, że sprawdzam numery pokoi, jednocześnie w myślach odtwarzając swój plan.

Wzięłam głęboki oddech, ściskając w ramionach teczkę z starannie przygotowanymi dokumentami. Spędziłam godziny, dopracowując swój wygląd: wybieliłam cerę jeszcze bardziej niż zwykle, odpuściłam obiad, żeby wzmocnić wrażenie kruchości, na które liczyłam.

Zapukałam delikatnie w ciężkie, drewniane drzwi.

– Proszę – odezwał się z wnętrza głęboki głos.

Weszłam powoli, z szeroko otwartymi, niepewnymi oczami. Przestronny pokój urządzony był elegancko, w ciemnym drewnie i skórze, z oknami od podłogi do sufitu, z których rozciągał się widok na miasto. W środku było dwóch mężczyzn – jednego rozpoznałam od razu: Stefan Ashford. Na zdjęciach wyglądał groźnie, ale na żywo jego ostre rysy i przeszywające spojrzenie działały jeszcze silniej, wywołując we mnie niespodziewane ściśnięcie żołądka.

Drugi mężczyzna, najwyraźniej jego asystent, pochylony był nad dokumentami rozłożonymi na stoliku kawowym.

– Prze… przepraszam – zająknęłam się, pozwalając, by prawdziwa trema wślizgnęła się w mój głos. – Chyba pomyliłam pokoje. Mam spotkać się z panem Bronsonem… To nie jest 422?

Obaj spojrzeli w moją stronę, a ciemne oczy Stefana zmrużyły się, gdy mnie oceniał. Zanim którykolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć, niezgrabnie poruszyłam teczką, sprawiając, że papiery rozsypały się na podłogę.

– O nie, strasznie przepraszam! – padłam na kolana, nerwowo zbierając dokumenty. Zgodnie z planem, wynik badań medycznych wylądował tak, by wyraźnie zatrzymać się przy stopach asystenta.

Schylił się, żeby mi pomóc, a jego wzrok nieuchronnie padł na pogrubiony napis: „Rzadka choroba autoimmunologiczna” oraz bezlitosną prognozę: „Przewidywana długość życia: nie dłużej niż do 35. roku życia”.

– To pokój 421, proszę pani – powiedział asystent, podając mi wynik badań z nieswoim, pełnym współczucia spojrzeniem.

– O Boże, jestem kompletnie w złym skrzydle. – Ścisnęłam papiery przy piersi, czując, jak policzki zalewają mi się rumieńcem wstydu, który wcale nie był do końca udawany. Od spojrzenia Stefana Ashforda aż mnie mrowiła skóra.

Spodziewałam się, że od razu mnie odprawi, ale zamiast tego Stefan wskazał ręką na część z fotelami.

– Jason, daj nam minutę.

Asystent zawahał się, potem pozbierał swoje papiery i wyszedł. Ja dalej stałam, niepewna, co zrobić.

– Usiądź. – To nie była prośba.

Przysiadłam na skraju skórzanego fotela, wyprostowana jak struna. Patrzyłam mu prosto w oczy, mimo że zgrywałam nieśmiałą. To był ten moment – musiałam zrobić wrażenie.

– Skoro już przerwałaś mi spotkanie, możesz przynajmniej powiedzieć, kim jesteś i co tu robisz – odezwał się Stefan, jego głos był niski i całkowicie pod kontrolą.

– Ja… – zawahałam się, po czym lekko uniosłam ramiona, jakbym zbierała się na odwagę. – Skoro już całkowicie się skompromitowałam, mogę przynajmniej być szczera. Mam rzadką chorobę autoimmunologiczną. Według lekarzy nie dożyję trzydziestych piątych urodzin.

Na jego twarzy nic się nie zmieniło, ale w oczach coś drgnęło – może ciekawość.

– I w jaki sposób ma mnie to obchodzić, dokładnie?

Wzięłam spokojny oddech.

– Nazywam się Emily Eugins. Miałam się spotkać z Carlem Bronsonem na… cóż, aranżowane zapoznanie. Mój wuj uważa, że powinnam znaleźć odpowiednią partię, zanim mój stan się pogorszy. – Spojrzałam na swoje dłonie. – Przepraszam, że przerwałam panu spotkanie.

Przez jego twarz przemknęło coś – chyba zainteresowanie – zanim znowu przybrał chłodny, obojętny wyraz.

– Aranżowane zapoznanie? W tych czasach?

– Kiedy ma się niewiele czasu, panie Ashford – odparłam cicho, znów podnosząc na niego wzrok – nie stać człowieka na luksus czekania na przypadkowe zauroczenia.

Przez dłuższą chwilę po prostu mnie obserwował, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Czułam się, jakby mnie ważył i mierzył, według miar, których nie potrafiłam nawet nazwać.

Zanim zdołał odpowiedzieć, drzwi otworzyły się i do środka wpadł zdenerwowany menedżer klubu.

– Panie Ashford, najmocniej przepraszam za to zamieszanie – zaczął, po czym odwrócił się do mnie. – Panno Eugins, jest pani w złej sali. Pan Bronson czeka na panią w pokoju 422.

Szybko poderwałam się na nogi, mocniej ściskając teczkę.

– Strasznie mi przykro z powodu tej pomyłki. Proszę wybaczyć najście, panie Ashford.

Stefan wykonał niedbały, zbywający gest ręką, ale jego spojrzenie nadal było wlepione we mnie, kiedy ruszyłam za menedżerem w stronę drzwi. Czułam na plecach ciężar jego wzroku, aż przeszedł mnie mimowolny dreszcz.

Na korytarzu zatrzymałam się na tyle blisko, by usłyszeć kolejne słowa menedżera:

– To ta adoptowana dziewczyna Summersów… biedactwo. Słyszałem, że dzisiaj wysyła ją na spotkanie ze starym Bronsonem. No wie pan, Bronson, ten od nieruchomości, po sześćdziesiątce i… no, fizycznie niesprawny? Ciekawe, nie? Każdy wie, że Summers dałby się pokroić za te jego działki nad wodą. Ale tam, nie mnie plotki siać, panie Ashford. Przepraszam.

Szybko oddaliłam się, kiedy rozmowa przeszła na inne tory, a mój umysł już liczył potencjalny efekt tych informacji na Stefanie. Jeśli dobrze go rozgryzłam, sama świadomość, że jestem „do wzięcia”, wzbudzi w nim zainteresowanie – zwłaszcza że wiedziałam, iż jemu samemu pilnie potrzebne było małżeństwo z rozsądku. Z moich ustaleń wynikało, że jego ojciec naciskał, by się ustatkował przed startem kampanii do senatu, a Stefan aktywnie szukał odpowiedniej, tymczasowej żony.

Zostawiłam po sobie ślad. Teraz musiałam tylko poczekać.

Na parkingu obserwowałam, jak czarne Bentley Stefana wyjeżdża z posesji, po czym podeszłam do menedżera klubu, który wyszedł na papierosa.

– Dziękuję za współpracę – powiedziałam, wręczając mu kopertę. – Mam nadzieję, że w wystarczający sposób wyraża moją wdzięczność.

Wsunął kopertę do kieszeni i skinął głową.

– Wszystko poszło dokładnie tak, jak pani planowała, panno Eugins.

Kiedy szłam w stronę czekającej taksówki, zadzwonił telefon. Na ekranie mignęło imię: Lydia.

– Naprawdę to zrobiłaś? – rzuciła bez przywitania. – I jak poszło?

– Zgodnie z planem – odparłam spokojnie.

– Emily, ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak niebezpieczny jest Stefan Ashford? Wykończył całą północnoamerykańską dywizję Harris Enterprises tylko dlatego, że ktoś go trochę uraził! Całe Oak City się go boi!

Patrzyłam na morze świateł miasta rozciągające się przede mną i czułam dziwny spokój.

– Wiem o nim wszystko, Lydio. Tak naprawdę im jest groźniejszy, tym ja jestem bezpieczniejsza.

Kierowca taksówki zerknął na mnie w lusterku, ale nic mnie to nie obchodziło. Lata temu, kiedy rodzina mojego wuja była przekonana, że złamała mnie na dobre, nie mieli pojęcia, że właśnie hodują sobie własną zgubę.

– Myślą, że jestem słaba – wyszeptałam, bardziej do siebie niż do Lydii. – Nie mają pojęcia, co ich czeka.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.6k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Sekret Surogacji

Sekret Surogacji

55.5k Wyświetlenia · Zakończone · Tatienne Richard
Kiedy Royal Robinson traci swojego brata i bratową w śmiertelnym wypadku samochodowym, prawda o ich dziecku wychodzi na jaw. Odkrycie, że skorzystali z surogatki i ukryli to przed rodziną, zdruzgotało go, zwłaszcza gdy dowiedział się, że nigdy nie zalegalizowali tego procesu i biologiczna matka nadal ma prawo do dziecka.
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Ręce Losu

Ręce Losu

104.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

540k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

102k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

772.3k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

311.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

799.8k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

20.8k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.