Rozdział 264

Po dziesięciominutowej jeździe, Aleksander zatrzymał się przed czymś, co wyglądało na prywatną karczmę. Ktoś przyszedł otworzyć drzwi i wziął klucze, aby zaparkować samochód.

Gdy weszli do środka, menadżer poprowadził ich do prywatnego pokoju VIP. Ledwo zdążyli usiąść, a drzwi jeszcze się nie zamkn...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie