
Miłość Bez Przymusu
Olivia · Zakończone · 633.1k słów
Wstęp
Rozdział 1
Noc była przesiąknięta ulewą, wilgotność była tak gęsta, że niemalże dusiła.
Zoey King złożyła starannie swój mundur i wcisnęła go do plecaka, zerkając na zegar na ścianie.
11:47 PM. Jak zwykle, była ostatnia w kostnicy.
"Zoey, nadal tutaj tak późno?" Ochroniarz na służbie oświetlił ją latarką, przechodząc obok.
"Już wychodzę." Założyła maskę, jej palce dotknęły skalpela w ukrytej kieszeni, zimny dotyk sprawił, że poczuła się bezpiecznie.
Alejka za kostnicą była jej skrótem do domu.
Mimo że latarnia uliczna nie działała od pół miesiąca, było cicho.
Zoey trzymała czarny parasol, jej trampki delikatnie chlapały w kałużach.
Nagle zatrzymała się, odwracając głowę w określone miejsce.
Delikatny zapach krwi zmieszany z deszczem był ledwo wyczuwalny, ale nie do pomylenia.
Logika podpowiadała, że powinna zawrócić i wybrać inną drogę.
Ale Zoey lubiła ciszę i była przyzwyczajona do tej ścieżki.
Opuściła parasol, aby zakryć większość twarzy i ruszyła dalej.
Im bliżej była, tym silniejszy stawał się zapach krwi.
"Alexander Garcia, myślisz, że wyjdziesz stąd żywy tej nocy?" Chropowaty męski głos przebił się przez deszcz.
Błyskawica oświetliła scenę głęboko w alejce.
Siedmiu mężczyzn w czerni, uzbrojonych w ostre narzędzia, otoczyło mężczyznę opierającego się o ścianę.
Mimo że był pokryty krwią, stał wyprostowany, jak wyciągnięty miecz.
"Przepraszam, czy mogę przejść?" zapytała Zoey uprzejmie.
Jej nagły głos sprawił, że lider mężczyzn w czerni gwałtownie się odwrócił, mrużąc oczy na nią. "Chcesz go uratować?"
Zoey lekko uniosła krawędź parasola, ukazując swój mały podbródek i mocno zaciśnięte usta. "Tylko przechodzę."
Lider ruszył naprzód, jego głos był zimny. "Myślisz, że ci uwierzę?"
Zagonili Alexandra tutaj, by go skończyć, wiedząc, że nikt nie wybierze tej ścieżki.
Machnął ręką, a trzech mężczyzn natychmiast otoczyło Zoey.
Zoey zmarszczyła brwi, zaczynając się niecierpliwić.
"Słonko, zrobimy to szybko..." Jeden z bandziorów spojrzał na Zoey z lubieżnym uśmiechem na twarzy.
Gdy miał już zrobić krok w stronę Zoey, uderzyła pierwsza z prędkością błyskawicy, zatrzaskując parasol w ręku i uderzając bandziora rączką, nokautując go natychmiast!
"Mówiłam, tylko przechodzę." Jej głos był zimniejszy niż deszcz, z wyraźnym tonem irytacji.
Trzej mężczyźni otaczający ją byli zszokowani, instynktownie cofnęli się, tylko po to, by zostać skarceni przez swojego lidera.
"Czego się boicie? Dorwijcie ją! To tylko dziewczyna!"
Musieli to skończyć szybko, bez robienia zbyt dużego hałasu, i zdecydowanie bez pozwolenia, by Alexander uciekł z powrotem do willi Garcia.
W chaosie, Alexander spojrzał na Zoey.
Nie spodziewał się takiej wybuchowej siły z tak małego ciała.
Niezależnie od jej powodu bycia tutaj, pomagała mu, a on musiał wrócić do willi Garcia żywy.
To spojrzenie sprawiło, że Zoey zatrzymała się na pół sekundy.
Te oczy, widziała je wcześniej.
Kiedy miała dwanaście lat, sierociniec zapalił się, a ktoś wypchnął ją przez okno przez dym.
Jej ostatnim wspomnieniem były te oczy, jak najjaśniejsza gwiazda w nocy.
Wygląda na to, że jej intuicja była słuszna.
Początkowo planowała się odwrócić i odejść, pamiętając o niezidentyfikowanym ciele, które pomagała swojemu nauczycielowi miesiąc temu, wciąż leżącym w kostnicy.
Jej nauczyciel powiedział, że to było związane z gangami i powiedział jej, żeby trzymała się z dala od takich rzeczy w przyszłości.
Więc kiedy poczuła zapach krwi, chciała odejść, ale jakiś niewytłumaczalny instynkt sprawił, że zrobiła krok naprzód, a potem kolejny.
Aż stanęła przed Aleksandrem.
"Uważaj!" Aleksander nagle rzucił się, przyciągając ją z powrotem do rzeczywistości.
Gdy mężczyźni w czerni unieśli broń do ataku, pociągnęła Aleksandra za sobą, jej kontrataki stawały się coraz bardziej zaciekłe.
Skalpel przecinał ich nadgarstki, a kolba pistoletu, który zabrała, rozbijała ich nosy.
Aleksander, stojąc plecami do niej, używał swoich umiejętności bojowych, by obalić dwóch mężczyzn, ale jego wzrok stawał się coraz bardziej zamglony z powodu ran.
Mężczyźni w czerni atakowali coraz bardziej zaciekle, ich ruchy były śmiertelne, ale nie byli w stanie dorównać Zoey.
Nie mogli zrozumieć, jak ta pozornie delikatna dziewczyna mogła być tak groźna.
Czy mogła być ochroniarzem Aleksandra?
"Na co czekacie? Jeśli oni nie zginą, to my zginiemy!" ryknął przywódca mężczyzn w czerni.
Słysząc to, pozostali mężczyźni zawahali się na moment, a potem ruszyli wściekli.
Zoey poruszała się szybko, każdy cios jej skalpela był precyzyjny i bezwzględny.
W mniej niż minutę wszyscy mężczyźni w czerni leżeli na ziemi, jęcząc, niezdolni do wstania.
Strząsnęła deszcz z parasola, gotowa przejść nad półprzytomnym Aleksandrem i odejść.
Gdy przechodziła nad nim, jego zakrwawiona ręka nagle chwyciła mocno jej nogawkę.
"Puszczaj," powiedziała Zoey chłodno.
Aleksander nie puścił, jego głos był ochrypły. "...Weź mnie ze sobą."
Zoey spojrzała w dół, napotykając parę pięknych oczu, tak znajomych, że zacisnęła usta i zmarszczyła brwi.
Aleksander stracił przytomność całkowicie, zanim zdążyła odpowiedzieć.
Westchnęła w końcu i przykucnęła, aby przerzucić Aleksandra przez ramię, kierując się do swojej tajnej bazy.
W tej alejce nie było kamer; mogła go po prostu zostawić.
Ale te oczy były zbyt znajome, i instynktownie go podniosła.
Ciężko pracowała, aby uciec od swojej przeszłości i nie mogła sobie pozwolić na ponowne zaangażowanie się w sprawy policji.
Jej tajna baza znajdowała się w piwnicy, niedaleko budynku laboratorium.
To tam przeprowadzała sekcje specjalnych ciał.
Zoey zrzuciła Aleksandra na stół sekcyjny, ostre światło ujawniając ziejącą ranę na jego łopatce.
Jego przesiąknięte krwią ubrania przeszkadzały, więc już je rozerwała, kiedy go przyniosła.
Założyła gumowe rękawiczki i wybrała najdelikatniejszą igłę do szwów z tacy, najpierw podając znieczulenie.
Gdy zaczęła szyć, igła przebijająca jego ciało, oczy Aleksandra nagle się otworzyły, a jego ręka zacisnęła się na jej nadgarstku.
"Kto cię przysłał?" Jego głos był zimny, a w oczach miał mordercze zamiary.
Zoey była zaskoczona, że znieczulenie na niego nie zadziałało.
Próbowała się wyrwać, ale nie mogła, więc uderzyła go kolanem w brzuch.
Aleksander jęknął, ale jego uścisk nie osłabł; zamiast tego przyciągnął ją bliżej, ich twarze były o cale od siebie.
Uśmiechnął się z bólu, jego oddech ciężki. "Masz niezłe umiejętności. To nie twój pierwszy raz, prawda?"
Zoey zmrużyła oczy, jej druga ręka nagle przyłożyła skalpel do jego szyi.
"Puść, albo zamiast zszywać ranę, będę sekcjonować zwłoki."
Aleksander spojrzał jej w oczy ponad maską, w końcu ją puszczając, by mogła kontynuować zszywanie.
"Nienawidzisz zabijać, prawda? W zaułku miałaś okazję ich zabić, ale tylko ich ogłuszyłaś."
Zoey nie odpowiedziała, igła znów przebijała jego ciało.
Znieczulenie naprawdę na niego nie działało; żyły pulsowały mu na czole, gdy zaciskał zęby.
Dwadzieścia siedem szwów, zajęło to całe pół godziny.
Na końcu Aleksander był cały zlany potem, jakby wyciągnięto go z wody.
Próbował się podnieść, ale Zoey uderzyła go w tył szyi, znów go ogłuszając.
"Za dużo gadasz. To irytujące." Zoey wcisnęła go do worka jutowego, zarzuciła na ramię i wyrzuciła na ulicę.
Gdy Aleksander się obudził, znalazł się z powrotem w willi Garcii.
"Jak się tu dostałem?"
Ochroniarz odpowiedział nerwowo, "Panie Garcia, znaleźliśmy pana na Centralnej Ulicy, leżącego obok kosza na śmieci."
Tylko Bóg wiedział, jak bardzo byli zszokowani, znajdując Aleksandra przy koszu na śmieci.
Myśleli, że to żart wroga, ale po zbadaniu przez profesjonalnego lekarza odkryli, że rana była perfekcyjnie zszyta, bez innych problemów.
Byli więc jeszcze bardziej ciekawi, ale bali się pytać.
Aleksander masował bolącą szyję.
"Dowiedzcie się wszystkiego o dzisiejszej nocy. Chcę wiedzieć, kim byli ci ludzie."
"I ta kobieta, dowiedzcie się, kim jest i dlaczego była w tym zaułku."
Trzy dni później.
W prywatnej willi Aleksandra, Oliver Taylor wpadł z Danielem Wilsonem tuż za nim.
Oliver był podwładnym Aleksandra i bardzo martwił się o jego stan zdrowia. Przyprowadził Daniela, aby zbadał obrażenia Aleksandra.
Aleksander rozłożył się na skórzanej sofie w salonie, koszula rozpięta, odsłaniająca zabandażowaną klatkę piersiową. Wyglądał blado, ale w jego oczach wciąż tlił się intensywny, ostry blask.
"Słyszałem, że znaleźli cię obok śmietnika?" Daniel zażartował, trzymając w ustach niezapalonego papierosa. "Kto miał odwagę to zrobić?"
Aleksander posłał mu lodowate spojrzenie. "Zamknij się."
Daniel zaśmiał się, ale gdy odciągnął zakrwawiony bandaż, zamarł.
Jego oczy rozszerzyły się, a papieros wypadł mu z ust.
"Te szwy..." Jego głos się napiął. "Są perfekcyjne."
Jako lekarz w międzynarodowym szpitalu wojennym widział niezliczone rany, ale nigdy tak precyzyjnych szwów.
Każdy szew był precyzyjnie rozmieszczony co 0,03 cala, idealnie wtapiając się w skórę i nie pozostawiając blizn.
Daniel chwycił nagle ramię Aleksandra. "Kto to zrobił? Który szpital?"
Jego głos drżał z ekscytacji. "Na świecie jest mniej niż pięć osób z takimi umiejętnościami!"
Oczy Aleksandra błysnęły. "Wciąż to sprawdzam."
Daniel niechętnie zmienił bandaż, obniżając głos. "To jest dzieło medyka sił specjalnych. Żaden zwykły człowiek nie mógłby tego zrobić."
"Wiem." W oczach Aleksandra pojawił się niebezpieczny błysk.
Gdy znajdzie tę kobietę, odpowiednio jej "podziękuje".
Gdy tylko Daniel wyszedł, zadzwonił telefon z willi Garcii.
Oliver odebrał, jego twarz zbielała. "Panie Garcia, on..."
Aleksander wyrwał telefon, jego głos był spokojny. "Wszystko w porządku."
Po rozłączeniu rzucił telefon z powrotem Oliverowi.
"Kłamanie panu Finnowi Garcii w ten sposób..." Głos Olivera drżał.
Gdyby dziadek Alexandra, Finn, dowiedział się o ataku, całe Szmaragdowe Miasto byłoby w chaosie.
Alexander uśmiechnął się złośliwie. "Co znalazłeś?"
Oliver szybko wyciągnął jakieś informacje na ekranie.
Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie delikatnie wyglądającej dziewczyny, oznaczone: [Zoey, stażystka w szkole medycznej, specjalizacja: sekcja zwierząt.]
"Więc," Alexander uśmiechnął się złośliwie, "uratował mnie weterynarz?"
Pot na czole Olivera błyszczał. "Jej akta są zaszyfrowane przez wojsko. To wszystko, co udało nam się znaleźć."
Wyciągnął nagranie z monitoringu. "A w dniu incydentu, tylko ona przechodziła przez tę alejkę."
Alexander wpatrywał się w ekran, przypominając sobie parę niecierpliwych, ale intensywnie skupionych oczu, które widział przed utratą przytomności.
Uśmiech zagrał na jego ustach. "Interesujące."
"Panie Garcia, ludzie tamtej nocy nie wyglądali na zwykłych zbirów, ale Zoey poradziła sobie z nimi sama i..."
Głos Olivera opadł. "I zszyła cię bez mrugnięcia okiem. Zoey nie jest zwykłą osobą. Czy naprawdę zamierzamy się z nią skontaktować?"
"Oczywiście." W oczach Alexandra pojawił się figlarny błysk. "W końcu jest moją wybawczynią."
Oliver zadrżał na widok niebezpiecznego światła w oczach Alexandra.
Alexander ledwo wrócił do kraju, gdy został zaatakowany. Miał szczęście, że został uratowany, tylko po to, by zostać znalezionym przez swoich ludzi obok śmietnika.
Każdy miałby uraz na całe życie z tego powodu.
"Pan Alexander Garcia, co do pana Finna Garcii..."
"Zamknij się." Głos Alexandra był spokojny. "Chcę zobaczyć Zoey."
Oliver był zaskoczony. "Teraz?"
"Tak, teraz." Alexander ruszył w stronę drzwi, jego czarny płaszcz ciągnął się za nim ostrym łukiem.
Oliver przypomniał sobie zimne, lodowate oczy Zoey z nagrania i nagle poczuł, że nie będzie łatwo się do niej zbliżyć.
Wielkie wejście Alexandra może spotkać się z zimnym przyjęciem.
Godzina lunchu, za szkołą medyczną.
Zoey gryzła kanapkę, szybko notując dane eksperymentalne w swoim notatniku.
Nagle kilka cieni zasłoniło światło.
"Zoey?" Lider kręcił metalową rurką. "Mój szef chce wyjaśnień."
Spojrzała powoli w górę, jej oczy były obojętne za grubymi okularami. "Kto jest twoim szefem?"
"Nie udawaj głupiej!" Rurka zamachnęła się w stronę jej głowy. "Motocyklista, którego uratowałaś dwa dni temu! On nie żyje!"
Rurka zatrzymała się pięć cali od jej głowy.
Oczywiście trafił na niewłaściwą osobę.
Lewą ręką Zoey chwyciła nadgarstek napastnika, a końcówka jej długopisu przycisnęła się do jego gardła.
Słońce odbijało się od długopisu; lekki nacisk zakończyłby jego życie.
Mężczyzna był całkowicie zszokowany. Nigdy by nie pomyślał, że Zoey, która wyglądała tak delikatnie i krucho, mogłaby uderzyć z tak bezwzględną precyzją, obezwładniając go w mgnieniu oka.
Czyż nie była to kobieta lekarzem? Jak mogła posiadać takie niezwykłe umiejętności?
"Po pierwsze," Zoey poprawiła okulary, "twój przyjaciel zmarł na zawał serca."
"Po drugie," końcówka długopisu przebiła skórę, "zrujnowałeś mi lunch."
Na ziemi leżała jej zgnieciona kanapka, kremowe nadzienie zmieszane z brudem, co tylko pogorszyło jej nastrój.
Im dłużej o tym myślała, tym bardziej się złościła, i naciskała mocniej.
Mężczyzna krzyknął, grożąc, "Jeśli mnie skrzywdzisz, moi kumple cię nie zostawią!"
Ostatnie Rozdziały
#544 Rozdział 544
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#543 Rozdział 543
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#542 Rozdział 542
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#541 Rozdział 541
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#540 Rozdział 540
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#539 Rozdział 539
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#538 Rozdział 538
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#537 Rozdział 537
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#536 Rozdział 536
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#535 Rozdział 535
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026
Może Ci się spodobać 😍
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












