
Miłość Bez Przymusu
Olivia · W trakcie · 517.9k słów
Wstęp
Rozdział 1
Noc była przesiąknięta ulewą, wilgotność była tak gęsta, że niemalże dusiła.
Zoey King złożyła starannie swój mundur i wcisnęła go do plecaka, zerkając na zegar na ścianie.
11:47 PM. Jak zwykle, była ostatnia w kostnicy.
"Zoey, nadal tutaj tak późno?" Ochroniarz na służbie oświetlił ją latarką, przechodząc obok.
"Już wychodzę." Założyła maskę, jej palce dotknęły skalpela w ukrytej kieszeni, zimny dotyk sprawił, że poczuła się bezpiecznie.
Alejka za kostnicą była jej skrótem do domu.
Mimo że latarnia uliczna nie działała od pół miesiąca, było cicho.
Zoey trzymała czarny parasol, jej trampki delikatnie chlapały w kałużach.
Nagle zatrzymała się, odwracając głowę w określone miejsce.
Delikatny zapach krwi zmieszany z deszczem był ledwo wyczuwalny, ale nie do pomylenia.
Logika podpowiadała, że powinna zawrócić i wybrać inną drogę.
Ale Zoey lubiła ciszę i była przyzwyczajona do tej ścieżki.
Opuściła parasol, aby zakryć większość twarzy i ruszyła dalej.
Im bliżej była, tym silniejszy stawał się zapach krwi.
"Alexander Garcia, myślisz, że wyjdziesz stąd żywy tej nocy?" Chropowaty męski głos przebił się przez deszcz.
Błyskawica oświetliła scenę głęboko w alejce.
Siedmiu mężczyzn w czerni, uzbrojonych w ostre narzędzia, otoczyło mężczyznę opierającego się o ścianę.
Mimo że był pokryty krwią, stał wyprostowany, jak wyciągnięty miecz.
"Przepraszam, czy mogę przejść?" zapytała Zoey uprzejmie.
Jej nagły głos sprawił, że lider mężczyzn w czerni gwałtownie się odwrócił, mrużąc oczy na nią. "Chcesz go uratować?"
Zoey lekko uniosła krawędź parasola, ukazując swój mały podbródek i mocno zaciśnięte usta. "Tylko przechodzę."
Lider ruszył naprzód, jego głos był zimny. "Myślisz, że ci uwierzę?"
Zagonili Alexandra tutaj, by go skończyć, wiedząc, że nikt nie wybierze tej ścieżki.
Machnął ręką, a trzech mężczyzn natychmiast otoczyło Zoey.
Zoey zmarszczyła brwi, zaczynając się niecierpliwić.
"Słonko, zrobimy to szybko..." Jeden z bandziorów spojrzał na Zoey z lubieżnym uśmiechem na twarzy.
Gdy miał już zrobić krok w stronę Zoey, uderzyła pierwsza z prędkością błyskawicy, zatrzaskując parasol w ręku i uderzając bandziora rączką, nokautując go natychmiast!
"Mówiłam, tylko przechodzę." Jej głos był zimniejszy niż deszcz, z wyraźnym tonem irytacji.
Trzej mężczyźni otaczający ją byli zszokowani, instynktownie cofnęli się, tylko po to, by zostać skarceni przez swojego lidera.
"Czego się boicie? Dorwijcie ją! To tylko dziewczyna!"
Musieli to skończyć szybko, bez robienia zbyt dużego hałasu, i zdecydowanie bez pozwolenia, by Alexander uciekł z powrotem do willi Garcia.
W chaosie, Alexander spojrzał na Zoey.
Nie spodziewał się takiej wybuchowej siły z tak małego ciała.
Niezależnie od jej powodu bycia tutaj, pomagała mu, a on musiał wrócić do willi Garcia żywy.
To spojrzenie sprawiło, że Zoey zatrzymała się na pół sekundy.
Te oczy, widziała je wcześniej.
Kiedy miała dwanaście lat, sierociniec zapalił się, a ktoś wypchnął ją przez okno przez dym.
Jej ostatnim wspomnieniem były te oczy, jak najjaśniejsza gwiazda w nocy.
Wygląda na to, że jej intuicja była słuszna.
Początkowo planowała się odwrócić i odejść, pamiętając o niezidentyfikowanym ciele, które pomagała swojemu nauczycielowi miesiąc temu, wciąż leżącym w kostnicy.
Jej nauczyciel powiedział, że to było związane z gangami i powiedział jej, żeby trzymała się z dala od takich rzeczy w przyszłości.
Więc kiedy poczuła zapach krwi, chciała odejść, ale jakiś niewytłumaczalny instynkt sprawił, że zrobiła krok naprzód, a potem kolejny.
Aż stanęła przed Aleksandrem.
"Uważaj!" Aleksander nagle rzucił się, przyciągając ją z powrotem do rzeczywistości.
Gdy mężczyźni w czerni unieśli broń do ataku, pociągnęła Aleksandra za sobą, jej kontrataki stawały się coraz bardziej zaciekłe.
Skalpel przecinał ich nadgarstki, a kolba pistoletu, który zabrała, rozbijała ich nosy.
Aleksander, stojąc plecami do niej, używał swoich umiejętności bojowych, by obalić dwóch mężczyzn, ale jego wzrok stawał się coraz bardziej zamglony z powodu ran.
Mężczyźni w czerni atakowali coraz bardziej zaciekle, ich ruchy były śmiertelne, ale nie byli w stanie dorównać Zoey.
Nie mogli zrozumieć, jak ta pozornie delikatna dziewczyna mogła być tak groźna.
Czy mogła być ochroniarzem Aleksandra?
"Na co czekacie? Jeśli oni nie zginą, to my zginiemy!" ryknął przywódca mężczyzn w czerni.
Słysząc to, pozostali mężczyźni zawahali się na moment, a potem ruszyli wściekli.
Zoey poruszała się szybko, każdy cios jej skalpela był precyzyjny i bezwzględny.
W mniej niż minutę wszyscy mężczyźni w czerni leżeli na ziemi, jęcząc, niezdolni do wstania.
Strząsnęła deszcz z parasola, gotowa przejść nad półprzytomnym Aleksandrem i odejść.
Gdy przechodziła nad nim, jego zakrwawiona ręka nagle chwyciła mocno jej nogawkę.
"Puszczaj," powiedziała Zoey chłodno.
Aleksander nie puścił, jego głos był ochrypły. "...Weź mnie ze sobą."
Zoey spojrzała w dół, napotykając parę pięknych oczu, tak znajomych, że zacisnęła usta i zmarszczyła brwi.
Aleksander stracił przytomność całkowicie, zanim zdążyła odpowiedzieć.
Westchnęła w końcu i przykucnęła, aby przerzucić Aleksandra przez ramię, kierując się do swojej tajnej bazy.
W tej alejce nie było kamer; mogła go po prostu zostawić.
Ale te oczy były zbyt znajome, i instynktownie go podniosła.
Ciężko pracowała, aby uciec od swojej przeszłości i nie mogła sobie pozwolić na ponowne zaangażowanie się w sprawy policji.
Jej tajna baza znajdowała się w piwnicy, niedaleko budynku laboratorium.
To tam przeprowadzała sekcje specjalnych ciał.
Zoey zrzuciła Aleksandra na stół sekcyjny, ostre światło ujawniając ziejącą ranę na jego łopatce.
Jego przesiąknięte krwią ubrania przeszkadzały, więc już je rozerwała, kiedy go przyniosła.
Założyła gumowe rękawiczki i wybrała najdelikatniejszą igłę do szwów z tacy, najpierw podając znieczulenie.
Gdy zaczęła szyć, igła przebijająca jego ciało, oczy Aleksandra nagle się otworzyły, a jego ręka zacisnęła się na jej nadgarstku.
"Kto cię przysłał?" Jego głos był zimny, a w oczach miał mordercze zamiary.
Zoey była zaskoczona, że znieczulenie na niego nie zadziałało.
Próbowała się wyrwać, ale nie mogła, więc uderzyła go kolanem w brzuch.
Aleksander jęknął, ale jego uścisk nie osłabł; zamiast tego przyciągnął ją bliżej, ich twarze były o cale od siebie.
Uśmiechnął się z bólu, jego oddech ciężki. "Masz niezłe umiejętności. To nie twój pierwszy raz, prawda?"
Zoey zmrużyła oczy, jej druga ręka nagle przyłożyła skalpel do jego szyi.
"Puść, albo zamiast zszywać ranę, będę sekcjonować zwłoki."
Aleksander spojrzał jej w oczy ponad maską, w końcu ją puszczając, by mogła kontynuować zszywanie.
"Nienawidzisz zabijać, prawda? W zaułku miałaś okazję ich zabić, ale tylko ich ogłuszyłaś."
Zoey nie odpowiedziała, igła znów przebijała jego ciało.
Znieczulenie naprawdę na niego nie działało; żyły pulsowały mu na czole, gdy zaciskał zęby.
Dwadzieścia siedem szwów, zajęło to całe pół godziny.
Na końcu Aleksander był cały zlany potem, jakby wyciągnięto go z wody.
Próbował się podnieść, ale Zoey uderzyła go w tył szyi, znów go ogłuszając.
"Za dużo gadasz. To irytujące." Zoey wcisnęła go do worka jutowego, zarzuciła na ramię i wyrzuciła na ulicę.
Gdy Aleksander się obudził, znalazł się z powrotem w willi Garcii.
"Jak się tu dostałem?"
Ochroniarz odpowiedział nerwowo, "Panie Garcia, znaleźliśmy pana na Centralnej Ulicy, leżącego obok kosza na śmieci."
Tylko Bóg wiedział, jak bardzo byli zszokowani, znajdując Aleksandra przy koszu na śmieci.
Myśleli, że to żart wroga, ale po zbadaniu przez profesjonalnego lekarza odkryli, że rana była perfekcyjnie zszyta, bez innych problemów.
Byli więc jeszcze bardziej ciekawi, ale bali się pytać.
Aleksander masował bolącą szyję.
"Dowiedzcie się wszystkiego o dzisiejszej nocy. Chcę wiedzieć, kim byli ci ludzie."
"I ta kobieta, dowiedzcie się, kim jest i dlaczego była w tym zaułku."
Trzy dni później.
W prywatnej willi Aleksandra, Oliver Taylor wpadł z Danielem Wilsonem tuż za nim.
Oliver był podwładnym Aleksandra i bardzo martwił się o jego stan zdrowia. Przyprowadził Daniela, aby zbadał obrażenia Aleksandra.
Aleksander rozłożył się na skórzanej sofie w salonie, koszula rozpięta, odsłaniająca zabandażowaną klatkę piersiową. Wyglądał blado, ale w jego oczach wciąż tlił się intensywny, ostry blask.
"Słyszałem, że znaleźli cię obok śmietnika?" Daniel zażartował, trzymając w ustach niezapalonego papierosa. "Kto miał odwagę to zrobić?"
Aleksander posłał mu lodowate spojrzenie. "Zamknij się."
Daniel zaśmiał się, ale gdy odciągnął zakrwawiony bandaż, zamarł.
Jego oczy rozszerzyły się, a papieros wypadł mu z ust.
"Te szwy..." Jego głos się napiął. "Są perfekcyjne."
Jako lekarz w międzynarodowym szpitalu wojennym widział niezliczone rany, ale nigdy tak precyzyjnych szwów.
Każdy szew był precyzyjnie rozmieszczony co 0,03 cala, idealnie wtapiając się w skórę i nie pozostawiając blizn.
Daniel chwycił nagle ramię Aleksandra. "Kto to zrobił? Który szpital?"
Jego głos drżał z ekscytacji. "Na świecie jest mniej niż pięć osób z takimi umiejętnościami!"
Oczy Aleksandra błysnęły. "Wciąż to sprawdzam."
Daniel niechętnie zmienił bandaż, obniżając głos. "To jest dzieło medyka sił specjalnych. Żaden zwykły człowiek nie mógłby tego zrobić."
"Wiem." W oczach Aleksandra pojawił się niebezpieczny błysk.
Gdy znajdzie tę kobietę, odpowiednio jej "podziękuje".
Gdy tylko Daniel wyszedł, zadzwonił telefon z willi Garcii.
Oliver odebrał, jego twarz zbielała. "Panie Garcia, on..."
Aleksander wyrwał telefon, jego głos był spokojny. "Wszystko w porządku."
Po rozłączeniu rzucił telefon z powrotem Oliverowi.
"Kłamanie panu Finnowi Garcii w ten sposób..." Głos Olivera drżał.
Gdyby dziadek Alexandra, Finn, dowiedział się o ataku, całe Szmaragdowe Miasto byłoby w chaosie.
Alexander uśmiechnął się złośliwie. "Co znalazłeś?"
Oliver szybko wyciągnął jakieś informacje na ekranie.
Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie delikatnie wyglądającej dziewczyny, oznaczone: [Zoey, stażystka w szkole medycznej, specjalizacja: sekcja zwierząt.]
"Więc," Alexander uśmiechnął się złośliwie, "uratował mnie weterynarz?"
Pot na czole Olivera błyszczał. "Jej akta są zaszyfrowane przez wojsko. To wszystko, co udało nam się znaleźć."
Wyciągnął nagranie z monitoringu. "A w dniu incydentu, tylko ona przechodziła przez tę alejkę."
Alexander wpatrywał się w ekran, przypominając sobie parę niecierpliwych, ale intensywnie skupionych oczu, które widział przed utratą przytomności.
Uśmiech zagrał na jego ustach. "Interesujące."
"Panie Garcia, ludzie tamtej nocy nie wyglądali na zwykłych zbirów, ale Zoey poradziła sobie z nimi sama i..."
Głos Olivera opadł. "I zszyła cię bez mrugnięcia okiem. Zoey nie jest zwykłą osobą. Czy naprawdę zamierzamy się z nią skontaktować?"
"Oczywiście." W oczach Alexandra pojawił się figlarny błysk. "W końcu jest moją wybawczynią."
Oliver zadrżał na widok niebezpiecznego światła w oczach Alexandra.
Alexander ledwo wrócił do kraju, gdy został zaatakowany. Miał szczęście, że został uratowany, tylko po to, by zostać znalezionym przez swoich ludzi obok śmietnika.
Każdy miałby uraz na całe życie z tego powodu.
"Pan Alexander Garcia, co do pana Finna Garcii..."
"Zamknij się." Głos Alexandra był spokojny. "Chcę zobaczyć Zoey."
Oliver był zaskoczony. "Teraz?"
"Tak, teraz." Alexander ruszył w stronę drzwi, jego czarny płaszcz ciągnął się za nim ostrym łukiem.
Oliver przypomniał sobie zimne, lodowate oczy Zoey z nagrania i nagle poczuł, że nie będzie łatwo się do niej zbliżyć.
Wielkie wejście Alexandra może spotkać się z zimnym przyjęciem.
Godzina lunchu, za szkołą medyczną.
Zoey gryzła kanapkę, szybko notując dane eksperymentalne w swoim notatniku.
Nagle kilka cieni zasłoniło światło.
"Zoey?" Lider kręcił metalową rurką. "Mój szef chce wyjaśnień."
Spojrzała powoli w górę, jej oczy były obojętne za grubymi okularami. "Kto jest twoim szefem?"
"Nie udawaj głupiej!" Rurka zamachnęła się w stronę jej głowy. "Motocyklista, którego uratowałaś dwa dni temu! On nie żyje!"
Rurka zatrzymała się pięć cali od jej głowy.
Oczywiście trafił na niewłaściwą osobę.
Lewą ręką Zoey chwyciła nadgarstek napastnika, a końcówka jej długopisu przycisnęła się do jego gardła.
Słońce odbijało się od długopisu; lekki nacisk zakończyłby jego życie.
Mężczyzna był całkowicie zszokowany. Nigdy by nie pomyślał, że Zoey, która wyglądała tak delikatnie i krucho, mogłaby uderzyć z tak bezwzględną precyzją, obezwładniając go w mgnieniu oka.
Czyż nie była to kobieta lekarzem? Jak mogła posiadać takie niezwykłe umiejętności?
"Po pierwsze," Zoey poprawiła okulary, "twój przyjaciel zmarł na zawał serca."
"Po drugie," końcówka długopisu przebiła skórę, "zrujnowałeś mi lunch."
Na ziemi leżała jej zgnieciona kanapka, kremowe nadzienie zmieszane z brudem, co tylko pogorszyło jej nastrój.
Im dłużej o tym myślała, tym bardziej się złościła, i naciskała mocniej.
Mężczyzna krzyknął, grożąc, "Jeśli mnie skrzywdzisz, moi kumple cię nie zostawią!"
Ostatnie Rozdziały
#460 Rozdział 460
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#459 Rozdział 459
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#458 Rozdział 458
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#457 Rozdział 457
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#456 Rozdział 456
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#455 Rozdział 455
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#454 Rozdział 454
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#453 Rozdział 453
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#452 Rozdział 452
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#451 Rozdział 451
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)












