
Miłość Bez Przymusu
Olivia · W trakcie · 485.8k słów
Wstęp
Rozdział 1
Noc była przesiąknięta ulewą, wilgotność była tak gęsta, że niemalże dusiła.
Zoey King złożyła starannie swój mundur i wcisnęła go do plecaka, zerkając na zegar na ścianie.
11:47 PM. Jak zwykle, była ostatnia w kostnicy.
"Zoey, nadal tutaj tak późno?" Ochroniarz na służbie oświetlił ją latarką, przechodząc obok.
"Już wychodzę." Założyła maskę, jej palce dotknęły skalpela w ukrytej kieszeni, zimny dotyk sprawił, że poczuła się bezpiecznie.
Alejka za kostnicą była jej skrótem do domu.
Mimo że latarnia uliczna nie działała od pół miesiąca, było cicho.
Zoey trzymała czarny parasol, jej trampki delikatnie chlapały w kałużach.
Nagle zatrzymała się, odwracając głowę w określone miejsce.
Delikatny zapach krwi zmieszany z deszczem był ledwo wyczuwalny, ale nie do pomylenia.
Logika podpowiadała, że powinna zawrócić i wybrać inną drogę.
Ale Zoey lubiła ciszę i była przyzwyczajona do tej ścieżki.
Opuściła parasol, aby zakryć większość twarzy i ruszyła dalej.
Im bliżej była, tym silniejszy stawał się zapach krwi.
"Alexander Garcia, myślisz, że wyjdziesz stąd żywy tej nocy?" Chropowaty męski głos przebił się przez deszcz.
Błyskawica oświetliła scenę głęboko w alejce.
Siedmiu mężczyzn w czerni, uzbrojonych w ostre narzędzia, otoczyło mężczyznę opierającego się o ścianę.
Mimo że był pokryty krwią, stał wyprostowany, jak wyciągnięty miecz.
"Przepraszam, czy mogę przejść?" zapytała Zoey uprzejmie.
Jej nagły głos sprawił, że lider mężczyzn w czerni gwałtownie się odwrócił, mrużąc oczy na nią. "Chcesz go uratować?"
Zoey lekko uniosła krawędź parasola, ukazując swój mały podbródek i mocno zaciśnięte usta. "Tylko przechodzę."
Lider ruszył naprzód, jego głos był zimny. "Myślisz, że ci uwierzę?"
Zagonili Alexandra tutaj, by go skończyć, wiedząc, że nikt nie wybierze tej ścieżki.
Machnął ręką, a trzech mężczyzn natychmiast otoczyło Zoey.
Zoey zmarszczyła brwi, zaczynając się niecierpliwić.
"Słonko, zrobimy to szybko..." Jeden z bandziorów spojrzał na Zoey z lubieżnym uśmiechem na twarzy.
Gdy miał już zrobić krok w stronę Zoey, uderzyła pierwsza z prędkością błyskawicy, zatrzaskując parasol w ręku i uderzając bandziora rączką, nokautując go natychmiast!
"Mówiłam, tylko przechodzę." Jej głos był zimniejszy niż deszcz, z wyraźnym tonem irytacji.
Trzej mężczyźni otaczający ją byli zszokowani, instynktownie cofnęli się, tylko po to, by zostać skarceni przez swojego lidera.
"Czego się boicie? Dorwijcie ją! To tylko dziewczyna!"
Musieli to skończyć szybko, bez robienia zbyt dużego hałasu, i zdecydowanie bez pozwolenia, by Alexander uciekł z powrotem do willi Garcia.
W chaosie, Alexander spojrzał na Zoey.
Nie spodziewał się takiej wybuchowej siły z tak małego ciała.
Niezależnie od jej powodu bycia tutaj, pomagała mu, a on musiał wrócić do willi Garcia żywy.
To spojrzenie sprawiło, że Zoey zatrzymała się na pół sekundy.
Te oczy, widziała je wcześniej.
Kiedy miała dwanaście lat, sierociniec zapalił się, a ktoś wypchnął ją przez okno przez dym.
Jej ostatnim wspomnieniem były te oczy, jak najjaśniejsza gwiazda w nocy.
Wygląda na to, że jej intuicja była słuszna.
Początkowo planowała się odwrócić i odejść, pamiętając o niezidentyfikowanym ciele, które pomagała swojemu nauczycielowi miesiąc temu, wciąż leżącym w kostnicy.
Jej nauczyciel powiedział, że to było związane z gangami i powiedział jej, żeby trzymała się z dala od takich rzeczy w przyszłości.
Więc kiedy poczuła zapach krwi, chciała odejść, ale jakiś niewytłumaczalny instynkt sprawił, że zrobiła krok naprzód, a potem kolejny.
Aż stanęła przed Aleksandrem.
"Uważaj!" Aleksander nagle rzucił się, przyciągając ją z powrotem do rzeczywistości.
Gdy mężczyźni w czerni unieśli broń do ataku, pociągnęła Aleksandra za sobą, jej kontrataki stawały się coraz bardziej zaciekłe.
Skalpel przecinał ich nadgarstki, a kolba pistoletu, który zabrała, rozbijała ich nosy.
Aleksander, stojąc plecami do niej, używał swoich umiejętności bojowych, by obalić dwóch mężczyzn, ale jego wzrok stawał się coraz bardziej zamglony z powodu ran.
Mężczyźni w czerni atakowali coraz bardziej zaciekle, ich ruchy były śmiertelne, ale nie byli w stanie dorównać Zoey.
Nie mogli zrozumieć, jak ta pozornie delikatna dziewczyna mogła być tak groźna.
Czy mogła być ochroniarzem Aleksandra?
"Na co czekacie? Jeśli oni nie zginą, to my zginiemy!" ryknął przywódca mężczyzn w czerni.
Słysząc to, pozostali mężczyźni zawahali się na moment, a potem ruszyli wściekli.
Zoey poruszała się szybko, każdy cios jej skalpela był precyzyjny i bezwzględny.
W mniej niż minutę wszyscy mężczyźni w czerni leżeli na ziemi, jęcząc, niezdolni do wstania.
Strząsnęła deszcz z parasola, gotowa przejść nad półprzytomnym Aleksandrem i odejść.
Gdy przechodziła nad nim, jego zakrwawiona ręka nagle chwyciła mocno jej nogawkę.
"Puszczaj," powiedziała Zoey chłodno.
Aleksander nie puścił, jego głos był ochrypły. "...Weź mnie ze sobą."
Zoey spojrzała w dół, napotykając parę pięknych oczu, tak znajomych, że zacisnęła usta i zmarszczyła brwi.
Aleksander stracił przytomność całkowicie, zanim zdążyła odpowiedzieć.
Westchnęła w końcu i przykucnęła, aby przerzucić Aleksandra przez ramię, kierując się do swojej tajnej bazy.
W tej alejce nie było kamer; mogła go po prostu zostawić.
Ale te oczy były zbyt znajome, i instynktownie go podniosła.
Ciężko pracowała, aby uciec od swojej przeszłości i nie mogła sobie pozwolić na ponowne zaangażowanie się w sprawy policji.
Jej tajna baza znajdowała się w piwnicy, niedaleko budynku laboratorium.
To tam przeprowadzała sekcje specjalnych ciał.
Zoey zrzuciła Aleksandra na stół sekcyjny, ostre światło ujawniając ziejącą ranę na jego łopatce.
Jego przesiąknięte krwią ubrania przeszkadzały, więc już je rozerwała, kiedy go przyniosła.
Założyła gumowe rękawiczki i wybrała najdelikatniejszą igłę do szwów z tacy, najpierw podając znieczulenie.
Gdy zaczęła szyć, igła przebijająca jego ciało, oczy Aleksandra nagle się otworzyły, a jego ręka zacisnęła się na jej nadgarstku.
"Kto cię przysłał?" Jego głos był zimny, a w oczach miał mordercze zamiary.
Zoey była zaskoczona, że znieczulenie na niego nie zadziałało.
Próbowała się wyrwać, ale nie mogła, więc uderzyła go kolanem w brzuch.
Aleksander jęknął, ale jego uścisk nie osłabł; zamiast tego przyciągnął ją bliżej, ich twarze były o cale od siebie.
Uśmiechnął się z bólu, jego oddech ciężki. "Masz niezłe umiejętności. To nie twój pierwszy raz, prawda?"
Zoey zmrużyła oczy, jej druga ręka nagle przyłożyła skalpel do jego szyi.
"Puść, albo zamiast zszywać ranę, będę sekcjonować zwłoki."
Aleksander spojrzał jej w oczy ponad maską, w końcu ją puszczając, by mogła kontynuować zszywanie.
"Nienawidzisz zabijać, prawda? W zaułku miałaś okazję ich zabić, ale tylko ich ogłuszyłaś."
Zoey nie odpowiedziała, igła znów przebijała jego ciało.
Znieczulenie naprawdę na niego nie działało; żyły pulsowały mu na czole, gdy zaciskał zęby.
Dwadzieścia siedem szwów, zajęło to całe pół godziny.
Na końcu Aleksander był cały zlany potem, jakby wyciągnięto go z wody.
Próbował się podnieść, ale Zoey uderzyła go w tył szyi, znów go ogłuszając.
"Za dużo gadasz. To irytujące." Zoey wcisnęła go do worka jutowego, zarzuciła na ramię i wyrzuciła na ulicę.
Gdy Aleksander się obudził, znalazł się z powrotem w willi Garcii.
"Jak się tu dostałem?"
Ochroniarz odpowiedział nerwowo, "Panie Garcia, znaleźliśmy pana na Centralnej Ulicy, leżącego obok kosza na śmieci."
Tylko Bóg wiedział, jak bardzo byli zszokowani, znajdując Aleksandra przy koszu na śmieci.
Myśleli, że to żart wroga, ale po zbadaniu przez profesjonalnego lekarza odkryli, że rana była perfekcyjnie zszyta, bez innych problemów.
Byli więc jeszcze bardziej ciekawi, ale bali się pytać.
Aleksander masował bolącą szyję.
"Dowiedzcie się wszystkiego o dzisiejszej nocy. Chcę wiedzieć, kim byli ci ludzie."
"I ta kobieta, dowiedzcie się, kim jest i dlaczego była w tym zaułku."
Trzy dni później.
W prywatnej willi Aleksandra, Oliver Taylor wpadł z Danielem Wilsonem tuż za nim.
Oliver był podwładnym Aleksandra i bardzo martwił się o jego stan zdrowia. Przyprowadził Daniela, aby zbadał obrażenia Aleksandra.
Aleksander rozłożył się na skórzanej sofie w salonie, koszula rozpięta, odsłaniająca zabandażowaną klatkę piersiową. Wyglądał blado, ale w jego oczach wciąż tlił się intensywny, ostry blask.
"Słyszałem, że znaleźli cię obok śmietnika?" Daniel zażartował, trzymając w ustach niezapalonego papierosa. "Kto miał odwagę to zrobić?"
Aleksander posłał mu lodowate spojrzenie. "Zamknij się."
Daniel zaśmiał się, ale gdy odciągnął zakrwawiony bandaż, zamarł.
Jego oczy rozszerzyły się, a papieros wypadł mu z ust.
"Te szwy..." Jego głos się napiął. "Są perfekcyjne."
Jako lekarz w międzynarodowym szpitalu wojennym widział niezliczone rany, ale nigdy tak precyzyjnych szwów.
Każdy szew był precyzyjnie rozmieszczony co 0,03 cala, idealnie wtapiając się w skórę i nie pozostawiając blizn.
Daniel chwycił nagle ramię Aleksandra. "Kto to zrobił? Który szpital?"
Jego głos drżał z ekscytacji. "Na świecie jest mniej niż pięć osób z takimi umiejętnościami!"
Oczy Aleksandra błysnęły. "Wciąż to sprawdzam."
Daniel niechętnie zmienił bandaż, obniżając głos. "To jest dzieło medyka sił specjalnych. Żaden zwykły człowiek nie mógłby tego zrobić."
"Wiem." W oczach Aleksandra pojawił się niebezpieczny błysk.
Gdy znajdzie tę kobietę, odpowiednio jej "podziękuje".
Gdy tylko Daniel wyszedł, zadzwonił telefon z willi Garcii.
Oliver odebrał, jego twarz zbielała. "Panie Garcia, on..."
Aleksander wyrwał telefon, jego głos był spokojny. "Wszystko w porządku."
Po rozłączeniu rzucił telefon z powrotem Oliverowi.
"Kłamanie panu Finnowi Garcii w ten sposób..." Głos Olivera drżał.
Gdyby dziadek Alexandra, Finn, dowiedział się o ataku, całe Szmaragdowe Miasto byłoby w chaosie.
Alexander uśmiechnął się złośliwie. "Co znalazłeś?"
Oliver szybko wyciągnął jakieś informacje na ekranie.
Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie delikatnie wyglądającej dziewczyny, oznaczone: [Zoey, stażystka w szkole medycznej, specjalizacja: sekcja zwierząt.]
"Więc," Alexander uśmiechnął się złośliwie, "uratował mnie weterynarz?"
Pot na czole Olivera błyszczał. "Jej akta są zaszyfrowane przez wojsko. To wszystko, co udało nam się znaleźć."
Wyciągnął nagranie z monitoringu. "A w dniu incydentu, tylko ona przechodziła przez tę alejkę."
Alexander wpatrywał się w ekran, przypominając sobie parę niecierpliwych, ale intensywnie skupionych oczu, które widział przed utratą przytomności.
Uśmiech zagrał na jego ustach. "Interesujące."
"Panie Garcia, ludzie tamtej nocy nie wyglądali na zwykłych zbirów, ale Zoey poradziła sobie z nimi sama i..."
Głos Olivera opadł. "I zszyła cię bez mrugnięcia okiem. Zoey nie jest zwykłą osobą. Czy naprawdę zamierzamy się z nią skontaktować?"
"Oczywiście." W oczach Alexandra pojawił się figlarny błysk. "W końcu jest moją wybawczynią."
Oliver zadrżał na widok niebezpiecznego światła w oczach Alexandra.
Alexander ledwo wrócił do kraju, gdy został zaatakowany. Miał szczęście, że został uratowany, tylko po to, by zostać znalezionym przez swoich ludzi obok śmietnika.
Każdy miałby uraz na całe życie z tego powodu.
"Pan Alexander Garcia, co do pana Finna Garcii..."
"Zamknij się." Głos Alexandra był spokojny. "Chcę zobaczyć Zoey."
Oliver był zaskoczony. "Teraz?"
"Tak, teraz." Alexander ruszył w stronę drzwi, jego czarny płaszcz ciągnął się za nim ostrym łukiem.
Oliver przypomniał sobie zimne, lodowate oczy Zoey z nagrania i nagle poczuł, że nie będzie łatwo się do niej zbliżyć.
Wielkie wejście Alexandra może spotkać się z zimnym przyjęciem.
Godzina lunchu, za szkołą medyczną.
Zoey gryzła kanapkę, szybko notując dane eksperymentalne w swoim notatniku.
Nagle kilka cieni zasłoniło światło.
"Zoey?" Lider kręcił metalową rurką. "Mój szef chce wyjaśnień."
Spojrzała powoli w górę, jej oczy były obojętne za grubymi okularami. "Kto jest twoim szefem?"
"Nie udawaj głupiej!" Rurka zamachnęła się w stronę jej głowy. "Motocyklista, którego uratowałaś dwa dni temu! On nie żyje!"
Rurka zatrzymała się pięć cali od jej głowy.
Oczywiście trafił na niewłaściwą osobę.
Lewą ręką Zoey chwyciła nadgarstek napastnika, a końcówka jej długopisu przycisnęła się do jego gardła.
Słońce odbijało się od długopisu; lekki nacisk zakończyłby jego życie.
Mężczyzna był całkowicie zszokowany. Nigdy by nie pomyślał, że Zoey, która wyglądała tak delikatnie i krucho, mogłaby uderzyć z tak bezwzględną precyzją, obezwładniając go w mgnieniu oka.
Czyż nie była to kobieta lekarzem? Jak mogła posiadać takie niezwykłe umiejętności?
"Po pierwsze," Zoey poprawiła okulary, "twój przyjaciel zmarł na zawał serca."
"Po drugie," końcówka długopisu przebiła skórę, "zrujnowałeś mi lunch."
Na ziemi leżała jej zgnieciona kanapka, kremowe nadzienie zmieszane z brudem, co tylko pogorszyło jej nastrój.
Im dłużej o tym myślała, tym bardziej się złościła, i naciskała mocniej.
Mężczyzna krzyknął, grożąc, "Jeśli mnie skrzywdzisz, moi kumple cię nie zostawią!"
Ostatnie Rozdziały
#436 Rozdział 436
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#435 Rozdział 435
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#434 Rozdział 434
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#433 Rozdział 433
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#432 Rozdział 432
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#431 Rozdział 431
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#430 Rozdział 430
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#429 Rozdział 429
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#428 Rozdział 428
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026#427 Rozdział 427
Ostatnia Aktualizacja: 5/10/2026
Może Ci się spodobać 😍
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
Niech przed Nią klękną
Wyrzucona z własnej watahy. Zapomniana przez Likanów.
Mieszkała wśród ludzi – cicha, niewidzialna, schowana w miasteczku, na które nikt nawet nie rzucał drugiego spojrzenia.
Ale kiedy jej pierwsza ruja przychodzi bez ostrzeżenia, wszystko staje na głowie.
Jej ciało płonie. Instynkty wyją. A coś pierwotnego budzi się pod skórą –
przyzywając wielkiego, groźnego Alfę, który doskonale wie, jak ugasić ten ogień.
Kiedy ją znaczy, to i ekstaza, i upadek.
Po raz pierwszy Kaelani wierzy, że została przyjęta.
Zauważona.
Wybrana.
Do chwili, gdy następnego ranka on po prostu odchodzi –
jak sekret, którego nigdy nie wolno wypowiedzieć na głos.
Ale Kaelani nie jest tym, za kogo ją wzięli.
Nie jest bezwilkiem. Nie jest słaba.
Jest w niej coś pradawnego. Coś potężnego. I to coś się budzi.
A kiedy w końcu się przebudzi –
wszyscy przypomną sobie dziewczynę, którą próbowali wymazać z istnienia.
Zwłaszcza on.
Będzie snem, za którym będzie gonił… jedyną rzeczą, przez którą kiedykolwiek poczuł, że naprawdę żyje.
Bo sekrety nigdy nie zostają pogrzebane.
Tak samo jak sny.
Ścigając swoją bezwonną Partnerkę
Tej samej nocy, z sercem rozsypanym na milion kawałków i poczuciem głębokiego upokorzenia, pozwoliła najlepszej przyjaciółce wyciągnąć się na bal maskowy.
Tam oddała się zamaskowanemu Alfie – mężczyźnie nieodgadnionemu i wręcz zabójczo przystojnemu.
Nie padły żadne imiona. Została im tylko ta jedna, szalona noc pełna zachłannych pocałunków i brutalnie namiętnego dotyku. Przyparł ją do ściany, a jego potężne ciało napierało na nią z obezwładniającą siłą, podczas gdy ona cicho jęczała, całkowicie ulegając jego wygłodniałym ustom.
To, co miało być jedynie słodką chwilą zapomnienia na jedną noc, zaowocowało nieoczekiwaną ciążą.
Trzy lata później Caroline zdołała ułożyć sobie życie na nowo w zupełnie innym stadzie. Odcięła się grubą kreską od przeszłości i skupiła na wychowywaniu syna.
Problem w tym, że jej nowy szef, Alfa Draven, jest bezlitosny, władczy do bólu i... cholernie, niebezpiecznie pociągający.
A już w szczególności te jego fiołkowe oczy. Dokładnie te same, w które patrzy każdego dnia, widząc swojego synka.
Alfa Draven daje jej w pracy nieźle popalić, jednak ona nie pozostaje mu dłużna i stawia mu się na każdym kroku.
Mężczyzna nie ma bladego pojęcia, że to właśnie ona jest kobietą, której szukał jak szalony od tamtej pamiętnej nocy.
Podczas gdy on wciąż obsesyjnie tropi swoją prawdziwą, przeznaczoną mu partnerkę,
Nie zdaje sobie sprawy, że ona od dawna siedzi w jego własnym biurze... i wychowuje jego dziedzica.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












