Rozdział 213

(Mała adnotacja: troszeczkę Rated R)

Pulsuje mi krew w skroniach, rozdarta między podnieceniem a upokorzeniem, ale robię, co każe, i wiercę się, aż ściągam z siebie i legginsy, i majtki. Podaję mu bieliznę i patrzę, jak unosi ją do nosa i wciąga powietrze głęboko.

– Och, Precious, czemu jesteś tak...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie