Rozdział 51: Jadalnia

Kiedy dotarliśmy do jadalni, Lukrecjusz znów był jak dawniej. Humor wyraźnie mu się poprawił, rozchmurzył się. Nawet coś sobie podśpiewywał, tak że ludzie, którzy wiedzieli o całym zajściu, wymieniali porozumiewawcze spojrzenia, myśląc, że Lukrecjusz zachowuje zimną krew. A my po prostu jedliśmy śni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie