Rozdział 67 Śmiech uchwycony w szczerym momencie

Kącik jego ust drgnął.

To nie był jego zwykły arogancki, łobuzerski uśmieszek. To było drobne, mimowolne pęknięcie w jego zbroi.

– To bezbłędna strategia – mruknął, a szorstki, chropowaty ton jego głosu złagodniał. – Trzymać się roli, aż dostaniesz hipotermii.

– Dokładnie – powiedziałam, a z gard...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie