Rozdział 2: Rozwiedźmy się

Pogrzeb skończył się tamtego popołudnia, ale Michael nie wrócił do domu tej nocy.

Następnego ranka Olivia zobaczyła go w wiadomościach.

#Grupa Johnsona i Grupa Brownów zawarły strategiczne partnerstwo.

Olivia aż oniemiała. Obecną głową rodziny Brownów, jeśli dobrze pamiętała, była Sophia, która dopiero co wróciła do kraju.

Na dołączonym nagraniu Michael i Sophia stali blisko siebie, a kamera robiła na nich zbliżenie. Olivia poczuła znajome ukłucie w piersi; dokładnie jak na wczorajszym pogrzebie. Przewinęła komentarze i zobaczyła potok zachwytów.

[Michael i Sophia to para idealna!]

[To jest dopiero power couple.]

[Pani Brown jest i piękna, i ogarnięta…]

Olivia zacisnęła dłoń na telefonie. Ta ironia była jak łyżka dziegciu w miodzie—gorzka i nie do przełknięcia. Nawet nie wiedząc kiedy, Michael i Sophia stali się w oczach ludzi złotą parą.

Michael zawsze trzymał życie prywatne z dala od fleszy, unikał rozgłosu. A teraz obnosił się z Sophią. Tymczasem Olivia od lat prowadziła kluczowe laboratorium w Grupie Johnsona i tylko garstka najwyższych dyrektorów w ogóle wiedziała o ich małżeństwie. Nigdy nie rozmawiał z nią o sprawach firmy ani nie pozwalał jej się w to mieszać.

Zamknęła aplikację z wiadomościami, a serce bolało ją tępym, aż nazbyt znajomym bólem.

Tego wieczoru Michael wreszcie wrócił. Miał już inne ubrania, ale Olivia nie miała ochoty zastanawiać się, kto mu pomógł się przebrać. Podszedł do niej, niosąc ze sobą ledwo wyczuwalny, obcy zapach damskich perfum. Od tego zapachu zrobiło jej się niedobrze.

Kiedy chciała odsunąć się na bok, odezwał się, a jego głos był lodowaty. — Stan Bianki ostatnio jest niestabilny. Mam inne plany wobec twojego laboratorium. Od teraz zostajesz w domu i zajmujesz się nią.

Olivia zamarła. Zanim zdołała cokolwiek odpowiedzieć, ciągnął dalej: — Rodziny Johnsonów i Brownów dopięły strategiczne partnerstwo. Żeby pokazać szczerość, pozwalam, żeby Sophia zarządzała laboratorium. Ma doświadczenie w dużych ośrodkach za granicą—możliwe, że większe niż ty.

Jego ton był ostateczny. To był wyrok, nie rozmowa.

Palce Olivii zacisnęły się w pięści. Ostry ból przeszył jej serce, a gorycz rozlała się po niej jak trucizna. Nie była gosposią na pełen etat. Miała zawód i dla niego poświęciła własne ambicje w badaniach farmaceutycznych, przejmując laboratorium sprzętu medycznego AI w Grupie Johnsona.

— Michael, czy ty w ogóle masz pojęcie, ile z siebie włożyłam w to laboratorium? — głos Olivii zadrżał. — Dział badań jest tym, czym jest, bo prowadziłam zespół przez niezliczone noce harówki. Jak możesz po prostu… przekreślić cały mój wysiłek?

Jeśli jego zaniedbanie i obojętność już wcześniej napełniały ją rozczarowaniem, to teraz on aktywnie niszczył jej przeszłość. Jej miłość była nic niewarta—rzucona na ziemię i podeptana.

Oczy jej zaszły łzami. Oddała swoje miejsce na pogrzebie, traciła pracę, a następne—wiedziała to—będzie jej miejsce jako jego żony.

Wobec tej rzeczywistości po długiej chwili odzyskała głos. — Michael, my…

Miała powiedzieć słowo rozwód, ale przerwał jej bez krzty cierpliwości. — Nie rób tej żałosnej miny. Podjąłem tę decyzję po dokładnym namyśle. Twoja praca cię rozprasza, przez co nie potrafisz w pełni zająć się Bianką, dlatego jej stan się nie poprawia. To twoja porażka jako matki. Nie ma o czym dyskutować. Robię to dla twojego dobra!

I z tym minął ją. — Idę na górę wziąć prysznic. Uspokój się.

Olivia stała jak wryta. Śmieszne. Zdradę obrócił w rzekomą troskę.

Pomyślała o nowym systemie, który opracowała—jej autorskim dziele, z użyciem najnowocześniejszej technologii, prawie gotowym. Miał być niespodzianką dla Michaela, prezentem, który przyniósłby Grupie Johnsona ogromne zyski.

Ale teraz to wszystko było zbędne.

Nie zamierzała tracić tchu na dyskusje o rozwodzie. Po prostu poda mu papiery. Michael — pomyślała — nie waż się tego żałować.

Gdy Michael brał prysznic, Olivia poszła do gabinetu i sporządziła umowę rozwodową. W głowie miała burzę, chaos nie do opanowania, ale w sercu—twardą decyzję. Napisała ten jeden punkt, który liczył się najbardziej:

[Władza rodzicielska nad Bianką Johnson ma przysługiwać matce.]

Po wydrukowaniu trzymała umowę w dłoniach i zauważyła, że jej ciało już nie drży. Uczucie pustki w sercu zniknęło. Szybko złożyła podpis i przycisnęła odcisk palca na papierze.

Michael wciąż był pod prysznicem. Położyła dokument na szafce nocnej, w najbardziej widocznym miejscu, tak żeby zobaczył go natychmiast, gdy tylko wyjdzie.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział