
Mój miliarder były mąż błaga
Jennifer · W trakcie · 684.1k słów
Wstęp
Gdy odzyskała swoją karierę, narobiła takiego szumu w świecie medycznym, że mówiło o niej pół Polski, a wokół niej zaczęła kręcić się śmietanka towarzyska. Jej były mąż, Michael Johnson, w końcu zrozumiał, ile naprawdę była warta, i aż go ścisnęło w środku z żalu, ale ona odpowiedziała mu tylko lodowatym uśmiechem: „Michael, a ty w ogóle na mnie zasługujesz?”
Rozdział 1
Na pogrzebie swojej babci Michael Johnson powinien był stać u boku żony. Zamiast tego Olivia Smith patrzyła, jak jej mąż zabawia swoją pierwszą miłość, Sophię Brown, zamieniając tę podniosłą uroczystość w coś, co przypominało ogłoszenie zaręczyn. Kompletnie ignorował Olivię i ich trzyletnią córkę, Biankę.
Kaplica pękała w szwach od ważnych osobistości ze świata polityki i biznesu, a ich obecność ściągnęła całą chmarę mediów. Błyski aparatów cięły powietrze bez wytchnienia, łapiąc każdy kadr pod publiczkę. Szepty ruszyły niemal od razu.
— To pani Johnson? Dobrze przy nim wygląda.
— Nie, to nie ona. Ona jest panią Johnson — stoi przy portrecie.
— Co? To kto jest tą kobietą przy panu Johnsonie?
— Sophia Brown, jego pierwsza miłość. Właśnie wróciła z zagranicy, teraz to pani prezes, wielka ryba.
— Słyszałam, że pani Johnson wcisnęła się w to małżeństwo, bo miała względy u starej pani Johnson. Rozbiła Michaela i Sophię.
— Rozbijaczka… Nic dziwnego, że nawet na nią nie spojrzy.
Te ściszone, jadowite słowa wbiły się w żałobę Olivii jak szpilki. Uniosła wzrok i natknęła się na morze pogardliwych spojrzeń, aż w końcu jej wzrok zatrzymał się na Michaelu. Stał przed portretem babci, wysoki i nieprzystępny w czarnym garniturze, z przystojną twarzą zastygłą w masce chłodnego smutku. Ale kiedy patrzył na Sophię, lód w jego oczach jakby puszczał, ustępując miejsca ledwie dostrzegalnemu przebłyskowi ciepła. Potem odprowadził Sophię i jej syna, żeby złożyli hołd, ani razu nie zerkając w stronę Olivii czy własnej córki.
Gorycz zalała serce Olivii. Ich małżeństwo było pomysłem babci Emily. Lata temu wypadek samochodowy sprawił, że Michael stracił sprawność w nogach, a w nim samym coś pękło i już się nie skleiło. Olivia, jako terapeutka, została zatrudniona, by mu pomóc. To ona krok po kroku wyciągała go z czarnej dziury, opatrywała nie tylko ciało, ale i to, co w nim było najbardziej kruche, aż w końcu wyrwała go z uścisku depresji.
W noc, kiedy wreszcie znów zaczął chodzić, rodzina urządziła świętowanie. Pijany i oszołomiony szczęściem trzymał ją w ramionach, szepcząc jej imię. Ona, zalana radością po brzegi, oddała mu wtedy wszystko.
Później zaszła w ciążę i na naleganie Emily wzięli ślub. Teraz ich córka miała trzy lata, a Olivia po raz pierwszy w życiu usłyszała o jakiejś „pierwszej miłości”.
Do jej głowy wpełzła lodowata wątpliwość. Tamtej nocy… czy on naprawdę wołał jej imię, czy imię Sophii?
Jej myśli przerwał Michael, kiedy w końcu do niej podszedł, z ponurą miną. — Media są wszędzie — ostrzegł, głosem niskim i ostrym jak brzytwa. — Pilnuj Bianki. Nie życzę sobie żadnych problemów na pogrzebie mojej babci.
Ciepło, które przed chwilą okazywał Sophii, zniknęło bez śladu, zastąpione znajomą, mrożącą krew obojętnością. Serce Olivii jakby skute zostało lodem. Miała tysiąc pytań, ale to nie był ani czas, ani miejsce. Dla Emily musiała zachować spokój i nie dolewać oliwy do ognia. Bez słowa ujęła Biankę za rękę i poprowadziła ją do rodzinnego saloniku.
Michael zmarszczył brwi na jej milczenie, ale odwrócił się z powrotem do Sophii, której oczy były czerwone od płaczu. Podał jej swoją chusteczkę — gest niedorzecznie czuły jak na tę okoliczność, który natychmiast ściągnął na nich uwagę wszystkich.
Nikt nie zauważył, jak mały chłopiec wymknął się i ruszył w stronę saloniku.
Olivia uspokajała cichą Biankę, kiedy drzwi nagle się otworzyły z hukiem. Wszedł Aiden, syn Sophii, krocząc pewnym siebie, bezczelnym krokiem. Wlepił wzrok w Biankę, a na jego twarzy pojawił się okrutny, złośliwy uśmieszek.
— To córka tatusia Michaela? — zakpił. — Słyszałem, że ma coś nie tak z głową. To prawda?
Olivia znieruchomiała. Jak na dziecko, te słowa były przerażająco jadowite. I nazwał Michaela „tatusiem”?
— Kto cię nauczył tak mówić? — zażądała, odruchowo zasłaniając Biankę. Autyzm Bianki był sprawą prywatną. Skąd on mógł o tym wiedzieć?
Aiden brnął dalej, rozzuchwalony. — Czemu ona nie mówi? Jest niema? Czy po prostu głupia? Nic dziwnego, że tatuś Michael jej nie lubi.
W Olivii eksplodowała matczyna wściekłość. — Ty niewychowany bachorze! Wynocha! — Chwyciła go za ramię, żeby wyciągnąć z pokoju, desperacko próbując ochronić Biankę przed jego toksycznymi słowami.
— Nigdzie nie idę! — wrzasnął Aiden, wyrywając się jej. — Tatuś Michael będzie lubił tylko mnie!
Zaczął drzeć się wniebogłosy, a zamieszanie natychmiast ściągnęło uwagę. Ludzie z mediów popędzili w stronę saloniku z uniesionymi kamerami. Nagle pojawił się Michael i zatrzasnął drzwi tuż przed ich nosami. Spojrzał na Olivię z góry, a w jego głosie aż kipiała furia.
— Co ty wyprawiasz? Puść Aidena. Natychmiast!
— Obraził Biankę! — krzyknęła Olivia, a jej głos drżał od złości. — Próbowałam tylko, żeby stąd wyszedł!
— Nie rób z siebie pośmiewiska — warknął Michael, z lodowatą niewiarą w oczach. — Aiden dopiero ją poznał. Czemu miałby ją obrażać?
Nawet nie chciał słuchać — jakby wymierzył jej policzek. Olivia opuściła ręce. On nigdy jej nie uwierzy. To uderzyło ją z taką siłą, że serce zapadło jej się w zimną, bezdenną otchłań. Odwróciła się i przyciągnęła Biankę do siebie, obejmując ją mocno.
Reszta rodziny Johnsonów dotarła chwilę później, z twarzami zastygłymi w pogardzie.
— Olivia, naprawdę musisz robić sceny, akurat dzisiaj, w taki dzień? — oskarżyła ją Amelia, matka Michaela.
— Zżera cię zazdrość o Sophię — syknął jego brat, Chase. — Robisz burdy na pogrzebie babci. Jak ci się nie podoba, to się wynoś!
Ani jedna osoba nie stanęła w jej obronie.
— Za chwilę zaczyna się rodzinny hołd — powiedział Michael tonem, który nie dopuszczał sprzeciwu. — Nie rób już więcej problemów.
Gorzki śmiech wyrwał się Olivii z ust. — A ja w ogóle jestem dla was rodziną? Bronicie dzieciaka, który obraża naszą córkę, a mnie nawet nie chcecie wysłuchać. W ogóle obchodzi was Bianca?
Jej oczy, pełne bólu i świeżo odnalezionej determinacji, spotkały się z jego spojrzeniem. — Michael… pożałujesz tego.
Nie mówiąc już nic, wzięła Biankę na ręce i wyszła z pogrzebu, zostawiając za sobą jego wściekłą, pociemniałą twarz.
Na zewnątrz lodowaty wiatr uderzył ją jak policzek, ale to i tak było nic w porównaniu z bólem w sercu. Cztery lata ich małżeństwa — zbudowane na czymś, co teraz wiedziała, że było kłamstwem — rozsypały się w drobny mak.
Kłamstwo dobiegło końca. Pora się obudzić.
Ostatnie Rozdziały
#459 Rozdział 457 Obliczone schematy Andrzeja, długo z premedytacją
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#458 Rozdział 456 Nie mogę go polubić
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#457 Rozdział 455: Nie jesteś niezastąpiony
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#456 Rozdział 454 W ogóle nie zasługujesz na porównanie z Nim
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#455 Rozdział 453: Wkrótce sprawię, że się rozgrzejesz
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#454 Rozdział 452: Mój delikatny kwiat, nie dający nikomu szansy na pożądanie
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#453 Rozdział 451: Jak można się zatrzymać?
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#452 Rozdział 450: Z tobą nie mogę stłumić nawet odrobiny pożądania
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#451 Rozdział 449 Dlaczego jesteś taki słodki?
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#450 Rozdział 448 Naprawdę ją zaakceptował
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.












