Rozdział 111

Z perspektywy Rydera

  Rozmawiałem z Eviem przez telefon prawie do trzeciej nad ranem, nasze głosy stawały się coraz cichsze, gdy zmęczenie dawało się we znaki.

  Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym—o jej ulubionych filmach, moich najgorszych kontuzjach na boisku, o tym, jak pije kawę, o marzeniach...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie