Rozdział 127

Podróż do rezydencji Caldwellów przypominała procesję pogrzebową.

  Żadne z nas się nie odzywało, oboje pogrążeni we własnych myślach o tym, co może nas czekać. Kiedy dotarliśmy na miejsce, brama była zamknięta, a na ulicy stały wozy transmisyjne, reporterzy i kamerzyści czekający na jakikolwiek śla...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie