Rozdział 2

Pokój był słabo oświetlony, cienie tańczyły na ścianach, gdy klęczał między moimi nogami, jego szerokie ramiona oświetlone słabym blaskiem lampki nocnej.

  Moje uda były szeroko rozłożone, cipka mokra, jego palce powoli przesuwały się po wewnętrznej stronie moich ud.

  Palce powoli dotykały mojego spuchniętego łechtaczki.

  Cholera.

  Jego oczy utkwiły w moich, ciemne i pełne pożądania, gdy ustawił się przy moim wejściu.

  Czułam tępy czubek jego kutasa naciskający na mnie, drażniąc, rozciągając śliskie fałdy mojej cipki.

  Oczekiwanie było szaleństwem, jęknęłam, unosząc biodra, by go spotkać, desperacko pragnąc więcej.

  „Cierpliwości,” warknął, jego głos niski i szorstki, przeszywając mnie dreszczem.

  Ale nie chciałam cierpliwości. Chciałam jego, głęboko, mocno, całego.

  Byłam dziewczyną, która polegała na masturbacji dla przyjemności. Moje doświadczenia z penetracją to dildo.

  „Proszę,” błagałam, mój głos załamał się, gdy ręce ściskały prześcieradła pod sobą.

  Nie kazał mi długo czekać. Jednym powolnym, zamierzonym ruchem wszedł we mnie, rozciągając mnie cal po calu, aż zanurzył się całkowicie.

  Jego ogrom miał mnie łapać oddech, moje ściany zaciskały się mocno wokół jego kutasa.

  „Kur*a,” jęknęłam, wyginając plecy, gdy wypełnił mnie całkowicie.

  Jego ręce chwyciły moje biodra, trzymając mnie stabilnie, gdy wycofał się prawie całkowicie, tylko po to, by ponownie we mnie wbić, tym razem mocniej.

  Dźwięk naszych ciał spotykających się był obsceniczny, mokry i brudny, każdy ruch przesyłał fale przyjemności przez moje ciało.

  „Boże, jesteś taka ciasna,” jęknął, jego uścisk na moich biodrach zacieśniał się, gdy narzucił bezlitosne tempo.

  Każdy ruch był głęboki i precyzyjny, trafiając w miejsca wewnątrz mnie, które zamazywały mi widzenie. Moje jęki wypełniały pokój, mieszając się z rytmicznym klapaniem jego bioder o moją pupę. Mokre dźwięki jego kutasa wchodzącego i wychodzącego ze mnie były głośne i bezwstydne, dowodząc, jak bardzo byłam mokra.

  „Mocniej,” błagałam, moje paznokcie wbijały się w jego ramiona, gdy pochylał się nade mną, jego twarz blisko mojej.

  „Chcesz mocniej?” zapytał, złośliwy uśmiech wykrzywiał jego usta, gdy wbijał się we mnie z miażdżącą siłą.

  „Tak,” krzyknęłam, mój głos załamywał się, gdy dał mi dokładnie to, o co prosiłam.

  Nie powstrzymywał się, jego kutas wbijając się we mnie z karzącym rytmem, który zmuszał mnie do chwytania prześcieradeł dla ratunku.

  Moja lewa ręka sięgnęła do moich piersi, bawiąc się sutkami, gdy przyspieszał.

  Moje ciało kołysało się z każdym ruchem, przyjemność narastała do nie do zniesienia szczytu. Gdy myślałam, że nie wytrzymam więcej, nagle się wycofał, zostawiając mnie dyszącą i pragnącą go.

  „Obróć się,” rozkazał, jego głos szorstki z potrzeby.

  Posłuchałam bez wahania, przewracając się na ręce i kolana, prezentując się mu. Nie zmarnował ani sekundy, jego ręce chwyciły moje biodra, gdy z powrotem wszedł we mnie, wypełniając mnie całkowicie jednym płynnym ruchem.

  „Kur*a, tak,” jęknęłam, moja głowa opadała do przodu, gdy zaczął się znowu poruszać, tym razem głębiej.

  Sięgnął do przodu, zaplątując rękę w moje włosy i ciągnąc moją głowę do tyłu, zmuszając mnie do wygięcia się, gdy wbijał się we mnie od tyłu. Każdy ruch wysyłał fale wstrząsów przez moje ciało, jego kutas trafiał w miejsca, które zmuszały mnie do krzyku jego imienia.

  „Jesteś taka cholernie dobra,” warknął, jego druga ręka sięgnęła do mojego biustu, jego palce szczypały mój sutek.

  Połączenie bólu i przyjemności sprawiało, że balansowałam na krawędzi, moje uda drżały, gdy pieprzył mnie mocniej, głębiej. Moja mokrość pokrywała go, nieprzyzwoite dźwięki jego kutasa wchodzącego i wychodzącego ze mnie wypełniały pokój.

  „Dotknij mnie,” błagałam, mój głos drżał, gdy czułam, jak ciepło narasta w moim wnętrzu.

  Jego ręka zsunęła się między moje nogi, jego palce znalazły moją łechtaczkę z nieomylną precyzją. Pocierał ją ciasnymi, szybkimi kółkami, nacisk był idealny, a ja rozpadłam się.

  „Kur*a, zaraz” Moje słowa rozpadły się w krzyk, gdy mój orgazm uderzył mnie jak fala, moja cipka zaciskała się wokół niego, gdy dochodziłam mocno.

  Strumień mokrości przemoczył prześcieradła pod mną, gdy moje ciało drżało, przyjemność rozdzierała mnie falami.

  Nie przestawał, jego ruchy były bezlitosne, gdy gonił swoje własne spełnienie, moje ciało drżało z powtórnych wstrząsów.

  „Kur*a,” jęknął, jego biodra uderzyły we mnie ostatni raz, zanim się wycofał, jego ręka szybko się poruszając.

  Odwróciłam głowę na czas, by zobaczyć, jak kończy, jego kutas pulsował, gdy wytryskiwał gorącym nasieniem na moją twarz. Widok jego, jego klatka piersiowa unosząca się, napięte mięśnie, wystarczył, by zatrzymać mój oddech.

Miałam szczęście, że miałam tak cudowne doświadczenie z takim przystojnym facetem.

  Padł obok mnie, jego ciało ciepłe i solidne przy moim, gdy pokój wypełnił się dźwiękiem naszego ciężkiego oddechu. Moja skóra była lepka od potu, a twarz pokryta jego nasieniem, które zlizałam, smakując go.

  Moje nogi drżały od intensywności tego wszystkiego.

  "Sto lat," wyszeptał, uśmiechając się złośliwie, gdy sięgnął, by odgarnąć kosmyk włosów z mojej twarzy.

  Nie mogłam powstrzymać śmiechu, moja klatka piersiowa unosiła się i opadała, gdy próbowałam złapać oddech. "Najlepszy prezent ever," wyszeptałam, z zadowolonym uśmiechem na twarzy.

  Obudziłam się na dźwięk śpiewających ptaków, tych zdradzieckich drani, i delikatny zapach wody kolońskiej wciąż unoszący się w pokoju.

  Mrugnęłam oczami, przyzwyczajając się do miękkiego światła przesączającego się przez zasłony, i wtedy zamarłam.

  On tam był.

  Cholera... był naprawdę przystojny. Ciemne, przycięte włosy, przystojna twarz, z pełnymi, całującymi ustami.

  Te same usta, które całowały moje zeszłej nocy. Rumieniec pojawił się na moich policzkach i odwróciłam wzrok.

  Dlaczego zachowywałam się, jakbyśmy nie spędzili nocy na pięciu rundach seksu?

  Gdybyśmy nie byli pijani i zmęczeni, przysięgam, że mielibyśmy maraton.

  Siedział na krawędzi łóżka, spokojnie zakładając dżinsy, jakby miał cały czas na świecie. Moja sukienka leżała na jego kolanach, a na jego ustach błąkał się najdelikatniejszy uśmiech, gdy złapał mnie na gapieniu się.

  "Już nie śpisz," powiedział, jego głos był głębszy rano, leniwy ton, który sprawił, że mój żołądek przewrócił się bez powodu.

  "Tak," zachrypiałam, moje gardło było suche, mój mózg próbował nadążyć.

  Podparłam się na łokciach, prześcieradła przylegały do mnie w sposób, który krzyczał, że zeszłej nocy coś się wydarzyło. Moje policzki płonęły, gdy jego oczy, bardzo niebieskie, nawiasem mówiąc, prześlizgnęły się po mnie bez żadnego wstydu.

  "Nie wyglądasz, jakbyś tego żałowała," powiedział, wstając i zakładając koszulkę przez głowę, mięśnie na jego plecach irytująco się napinały.

  "Nie żałuję," odpowiedziałam, siadając prosto. "Ale to nie znaczy, że będę do ciebie dzwonić czy coś. To była jednorazowa sprawa."

  Zaśmiał się, przeciągając pasek przez szlufki z zatrzaśnięciem, które było zbyt celowe. "Śmieszne, nie pamiętam, żebym ci dał mój numer."

  "Dobrze." Skrzyżowałam ramiona na piersi, udając, że nie jestem świadoma tego, jak bardzo jestem naga pod prześcieradłami. "Bo nie wzięłabym go, gdybyś to zrobił."

  Wtedy odwrócił się do mnie, jego usta wykrzywiły się w pełen uśmiech, taki, który mówił: wyzwanie przyjęte.

  "Kłamiesz," powiedział po prostu.

  "Przepraszam?"

  "Wzięłabyś go. Pewnie zapisałabyś go pod czymś śmiesznym jak 'Gorący Nieznajomy' albo 'Prezent Urodzinowy.'"

  Przewróciłam oczami, próbując zignorować sposób, w jaki jego uśmiech rozświetlił jego całą twarz. "Jesteś zbyt pewny siebie jak na kogoś, kto nosił moją sukienkę zeszłej nocy."

  Jego śmiech wypełnił pokój, bogaty i bezwstydny, gdy podniósł sukienkę z łóżka i trzymał ją tak, jakby miał ją znowu przymierzyć. Oboje byliśmy pijani, a ja chciałam mu zrobić loda, gdy miał na sobie sukienkę. To było głupie.

  "Sprawiedliwie mówiąc, wyglądała lepiej na mnie."

  "Sporne," mruknęłam, chociaż wspomnienie jego mrugnięcia do mnie, gdy ją nosił, było zarówno zawstydzające, jak i zabawne.

  Rzucił sukienkę z powrotem na łóżko, pochylając się wystarczająco, by naruszyć moją przestrzeń osobistą. "Jesteś zabawna," powiedział, jego głos był teraz cichszy, prawie drażniący. "Ale następnym razem, może spróbuj poznać moje imię, zanim zdecydujesz, że to jednorazowa sprawa."

  "Następnym razem?" prychnęłam, unosząc brew. "Jesteś odważny."

  "Uwielbiasz to," powiedział, prostując się i wkładając buty.

  Zanim zdążyłam odpowiedzieć czymś błyskotliwym, albo przynajmniej lekko obraźliwym, sięgnął do kieszeni dżinsów i wyciągnął długopis. Szybkim ruchem nadgarstka złapał mnie za ramię, zapisując coś na mojej skórze, zanim zdążyłam go powstrzymać.

  "Co do diabła?" Szarpnęłam rękę, żeby zobaczyć ciąg liczb zapisanych niedbałymi, pewnymi ruchami.

  "Na wypadek, gdybyś zmieniła zdanie," powiedział, zakładając zatyczkę na długopis i wrzucając go z powrotem do kieszeni.

  Patrzyłam na liczby, potem na niego. "Nie zadzwonię."

  "Pewnie, że nie," odpowiedział z mrugnięciem, zmierzając w stronę drzwi.

  "Poczekaj," zawołałam, zanim zdążyłam się powstrzymać. "Jak masz na imię?"

Odwrócił się, ręka na klamce, ten sam irytujący uśmiech wciąż przyklejony do twarzy.

  "Ryder," powiedział po prostu, otwierając drzwi. "Nie zapomnij."

  A potem zniknął, zostawiając mnie samą z nieuporządkowanym łóżkiem, skradzioną sukienką i zapisanym numerem telefonu, którego na pewno nie zamierzałam wybrać.

  Chyba.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział