Rozdział 25

Poranek nadszedł zbyt szybko.

  Wyciągnęłam się z łóżka, włosy w nieładzie, zmęczenie wciąż ciężkie w moich kościach. Wczorajsza rozmowa telefoniczna odtwarzała się w mojej głowie, głos Rydera tkwił jak melodia zapętlona w nieskończoność.

  Oczekuj mnie.

  Nawet nie wiedziałam, co to znaczy, ale zna...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie