Rozdział 51

Droga do domu z Nate'em była cicha.

  Zbyt cicha.

  Rozmyślałam nad wieloma rzeczami, które powiedział.

  Dziwne.

  I może dlatego czułam się tak nieswojo, gdy w końcu weszłam do penthouse'u—

  Bo w momencie, gdy to zrobiłam—

  Śmiech.

  Śmiech mojej matki.

  A potem—

  Głos, którego się nie spodzie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie