Rozdział 53

Przez chwilę trwałyśmy w tym uścisku, aż w końcu odsunęła się na tyle, by spojrzeć mi w oczy.

  "Lody?" zapytała, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech.

  Zaśmiałam się przez łzy. "Zawsze."

  Odwzajemniła uśmiech. "Dobrze. Bo mamy takie wykwintne. Belgijska czekolada. Oszczędzałam je, ale dz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie