Rozdział 62

Szarpnęłam drzwi łazienki i wybiegłam na korytarz, z wodą kapiącą wszędzie. Nie myślałam. Nie patrzyłam.

  Rzuciłam się.

  Prosto na Rydera, który właśnie skręcił za róg z miską czegoś w ręku.

  Runęliśmy na podłogę w plątaninie kończyn i przekleństw.

  "Jezu—Evie?!"

  "Tam jest pająk!" wrzasnęłam, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie