Rozdział 7

Przełknęłam ślinę, cofając się, aż plecami uderzyłam o poręcz.

  "Przypadek... tak. Zgadzam się."

  Zaśmiał się. Ten głęboki, dudniący śmiech, który wydobywał się z jego gardła i przeszywał mnie dreszczem.

  "Jesteś zdenerwowana?" zapytał, przechylając lekko głowę w prawo, poprawiając rękawy marynar...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie