Rozdział 107

PERSPEKTYWA MARGARET

Droga do domu minęła w mgle, ale ledwo zauważałam trasę. Każdy zakręt mijał niezauważony, moja myśl była gdzieś zupełnie indziej.

W końcu przede mną wyłonił się dwór Lockwood – nasz dom. Tylko że nie czułam się tam jak w domu. Nie czułam tego od miesięcy.

Nie odkąd śmiech Edward...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie