Rozdział 112

Punkt widzenia Serafiny

Pierwsze chwile po powrocie do mojego mieszkania były... ciche. Prawie szokująco ciche.

Spojrzałam na porozrzucane torby z zakupami, które w pośpiechu wrzuciłam do środka przed wyjazdem karetką - wiedziałam, że pojemnik z lodami już przepadł.

Trudno było uwierzyć, że to wciąż...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie