Rozdział 119

PERSPEKTYWA SERAPHINY

Determinacja była dziwną rzeczą. Nie zawsze przychodziła jak piorun z jasnego nieba czy wojenny okrzyk. Czasami pojawiała się cicho, jak fala, której nie zauważyłam, dopóki nie uniosła mnie dalej, niż się spodziewałam.

Po kolacji z Lucianem, ta fala nie ustąpiła. Została ze mną...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie