Rozdział 128

SERAPHINA

Sala OTS została przepięknie przemieniona. Jedwabne sztandary spływały z krokwi, łapiąc światło żyrandoli nad nami, przez co wszystko mieniło się delikatnym złotym blaskiem.

Powietrze wibrowało rozmowami, niskim szumem władzy i polityki, przeplatanym śmiechem, stukaniem kieliszków i cięża...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie