Rozdział 138

PERSPEKTYWA SERAPHINY

Ostatni odłamek połyskiwał delikatnie we mgle, jakby czekał na nas od zawsze.

Moje palce musnęły szorstki, oświetlony księżycem kamień, gdy wyciągałam go z korzenia, w którym był zaklinowany.

Przeszedł mnie dreszcz - nie z wysiłku, ale z tego, co to oznaczało.

Zrobiliśmy to.

Os...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie