Rozdział 141

SERAPHINA’S POV

Byłam wyczerpana. To musiało być to. A może to moja tęsknota i pragnienie przywołały ten absurdalny widok.

Bo nie było takiego wszechświata, w którym Margaret Lockwood stałaby na moim ganku z ciastem w rękach – dziwnie podobnym do tego, które pani Barnes wcisnęła mi do rąk – jak jaka...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie