Rozdział 167

PUNKT WIDZENIA LUCIANA

Kolacja miała być łatwa.

Cichy, uroczysty posiłek po długich tygodniach—coś, co mogłoby zniwelować subtelny dystans, który wyczuwałem między mną a Serą.

Oświetlenie w restauracji było miękkie, złote, ciepłe—takie, które łagodzi ostre krawędzie. W tle grała delikatna muzyka, a ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie