Rozdział 184

PERSPEKTYWA SERAPHINY

Zaczęło się od wody.

Zimna, czarna woda obmywała moje kostki - ale nie czułam chłodu na bosych stopach.

Potem pojawił się dźwięk. Stały kap. Kap. Kap. Każda kropla odbijała się echem, jakby wpadała do głębokiego, pustego naczynia.

Powietrze przed moimi oczami zamgliło się, było...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie