Rozdział 192

POV KIERANA

Obudziłem się, łapiąc oddech.

Sen gonił mnie na jawie, trzymając się jak gorączka – Sera przy ognisku, w koronie z bladoniebieskich kwiatów, które świeciły w świetle księżyca, Lucian pochylający się, by ją pocałować.

Ogień ryczał, jakby ich błogosławił, a jej uśmiech... bogowie, jej uśmi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie