Rozdział 27

PERSPEKTYWA SERAPHINY

To był przyjemny poranek. Słońce wpadało przez okna sali treningowej, a ja po raz pierwszy od miesięcy czułam się lekka. Pełna nadziei.

Każdy mięsień krzyczał w proteście, gdy poruszałam ciałem, ale ból stał się starym przyjacielem—takim, którego stała obecność oznaczała postę...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie