Rozdział 307

PERSPEKTYWA SERAPHINY

Lydia, niech ją Bóg błogosławi, szybko zorganizowała dla mnie nowe ubrania, które pasowały.

Byłam za to bardzo wdzięczna. I głęboko zawstydzona instynktem, który się we mnie obudził, gdy poprosiła o ubrania Kieran'a, aby mogła je wyprać i zwrócić mu.

To nie było racjonalne. Nie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie