Rozdział 51

POV SERAPHINY

Poranne powietrze było wyjątkowo łagodne, delikatny wiatr szeptał przez drzewa, gdy promienie słońca przenikały przez liściaste korony nad głową.

To była taka pogoda, która sprawiała, że przez chwilę można było pomyśleć, że świat nie jest aż tak straszny.

Może dlatego zostawiłam klucze...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie