ROZDZIAŁ 284

ZIMA

Powoli, ostrożnie, otwieram oczy.

Ból eksploduje za moim czołem - jakby ktoś wziął młotek do mojej czaszki i nie przestawał uderzać, nawet gdy kość ustąpiła.

Cichy jęk wyrywa się, zanim zdążę go powstrzymać.

Zamieram, każdy instynkt krzyczy, że nawet najmniejszy ruch pogorszy sytuację.

...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie