ROZDZIAŁ 321

WINTER

W końcu wróciłam do siebie — powoli, jak po przebudzeniu z gorączkowego snu.

Głowa Ziona spoczywała w zagłębieniu mojego ramienia, moje palce wciąż leniwie sunęły po jego włosach, bezmyślnie, w spokojnych, kojących pociągnięciach.

Jego dłoń krążyła po moim brzuchu — wolne, uspokajające...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie