Rozdział 100

ALERA

Wyrywam się, serce wali mi jak oszalałe. — Omówimy… szczegóły… jutro. A teraz dobranoc, Dante.

Kącik jego ust unosi się. To nie do końca uśmiech. Raczej coś w rodzaju pobłażania. — A jeśli omówimy sprawy, co by się zmieniło?

— Choćby to, że nie mógłbyś się tu wpychać, kiedy tylko masz ochot...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie