Rozdział 112

DANTE

Zabieram mu to, zanim zdąży dokończyć, i rozrywam kopertę.

Znajduję wykresy, liczby i całą masę bzdur, których nie rozumiem.

A potem moją uwagę przykuwa jedno słowo, wydrukowane wyraźnie.

Tojad.

Serce mi opada, kiedy wpatruję się w to słowo.

Tojad?

Papier drży żałośnie w moich trzęsący...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie