Rozdział 35

ALERA

Dziś jesteśmy w jej ogrodzie.

Przycina białe róże, klęcząc w ziemi, z kapeluszem ze słomy o szerokim rondzie, które opada jej na czoło, i cicho nuci po włosku.

— Chodź tutaj — mówi, przywołując mnie gestem. — To Rosa Bianca. Są delikatne. Widzisz, jak ta jedna trochę opada? To znaczy, że ma...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie