Rozdział 47

POV Alejandro

Gabriel pojawił się w moim mieszkaniu o siódmej rano. Bez ostrzeżenia. Bez telefonu. Po prostu walił w drzwi z taką siłą, że musiałem zwlec się z łóżka, wciąż na wpół śpiący, i otworzyć. Jego włosy były w nieładzie. Oczy czerwone. Ubrania pogniecione. Jakby nie spał od dni. Albo ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie