
NIE JESTEM NIĄ, CZY MÓGŁBYŚ MNIE KOCHAĆ?
MARIAM BOCETY · W trakcie · 318.2k słów
Wstęp
Kiedy jej siostra zapada w śpiączkę na kilka dni przed zaplanowanym ślubem, Aurora Black jest zmuszona zająć jej miejsce przy ołtarzu, aby uratować rodzinę przed upadkiem. Stając się żoną Gaela Moretti, mężczyzny zimnego jak lód i potężnego, Aurora rozpoczyna życie naznaczone kłamstwami, obowiązkiem i odrzuceniem.
To, co wydawało się tymczasową farsą, staje się emocjonalnym więzieniem, gdy Bella budzi się... i wszystko, nad czym Aurora myślała, że ma kontrolę, zaczyna się rozpadać.
Pomiędzy rodzinnymi sekretami, niezaleczonymi ranami i małżeństwem bez miłości, Aurora będzie musiała zdecydować, czy pogodzić się z życiem, którego nie wybrała, czy walczyć o napisanie własnej historii.
Rozdział 1
Spojrzałam na siebie po raz ostatni w lustrze.
Przypięłam diamentową spinkę do włosów, upewniając się, że żaden kosmyk nie wychodzi z ciasnego koka, który mi narzucono. Sukienka — obcisła na piersiach, wykonana z satynowej tkaniny i ozdobiona kryształkami — wyglądała jak stworzona dla księżniczki. Albo dla męczennicy.
Widząc siebie w ten sposób... tak bladą, tak nieskazitelną, tak nieznajomą... było jak patrzenie na obcą osobę.
Nie wiedziałam, czy idę na ślub... czy na pogrzeb.
Emocje, które powinnam czuć — nerwowość, ekscytacja, oczekiwanie — nie były obecne.
Tylko cisza.
Nieprzyjemna pustka.
Pewność, że przekraczam próg życia, które nie jest moje.
Dziś jest mój dzień ślubu z mężczyzną, którego nie kocham.
Mężczyzną, który ledwo na mnie patrzył bez chłodu. Który nie wymawia mojego imienia z czułością ani nie mówi o naszej przyszłości z marzeniami. Poślubię go z powodu umowy, zobowiązania, nazwiska. Jako zastępstwo za moją siostrę.
Ale problem nie zaczął się tutaj.
Zaczął się dużo wcześniej.
Od telefonu.
Od wypadku.
Od decyzji, by nadal być cieniem tej, która zawsze błyszczała.
Mam na imię Aurora Black.
Mam dwadzieścia pięć lat, chociaż od tygodni czuję się, jakbym przeżyła sto.
W mojej rodzinie sukces jest oczekiwany. Emocje są postrzegane jako słabości. Błędy są niewybaczalne. Mój ojciec prowadzi jedną z najważniejszych firm chemicznych w Nowym Jorku, a moja matka... cóż, moja matka ozdabia perfekcję precyzyjnymi gestami, jakby całe nasze życie było witryną, której nigdy nie można zabrudzić.
Moje życie nie było idealne, ale przynajmniej było moje.
Studiowałam sztukę. Uczyłam malarstwa dzieci z ubogich rodzin. Spędzałam dni otoczona pędzlami i kolorami, tworząc światy, w których nikt nie prosił mnie, bym była kimś innym. W tym chaosie, moim chaosie, byłam wolna. Autentyczna. Cała.
Aż Bella... zmieniła wszystko.
Bella jest moją siostrą. Moją bliźniaczką.
Urodziła się pięć minut przede mną i nigdy nie pozwoliła mi o tym zapomnieć. Bella była jak ogień. Burza w kształcie kobiety. Uwielbiała nielegalne wyścigi, niekończące się imprezy i niebezpiecznych mężczyzn. Miała energię, która sprawiała, że wszyscy na nią patrzyli... nawet gdy ryzykowała zbyt wiele.
Kocham ją głęboko.
Bóg wie, jak bardzo ją kocham.
Pomimo naszych różnic. Pomimo porównań. Pomimo tego, ile razy czułam się niewidzialna obok niej.
Ostatni raz, gdy ją widziałam, szłyśmy korytarzem do jadalni, jak każdego ranka. Miała jeszcze ślady makijażu na powiekach, a włosy związane niedbale. Wyglądała na zmęczoną, rozczochraną... i nadal piękną. Zawsze była. Nawet w najgorszym stanie.
—„Dobra impreza?” zapytałem półżartem.
—„Niesamowita. Wygrałam wyścig,” odpowiedziała, jakby to było coś zupełnie zwyczajnego.
—„Powinnaś przestać robić takie rzeczy. Kiedyś się zranisz.”
—„A kiedy ty zaczniesz żyć?” powiedziała z krzywym uśmiechem.
To był ostatni raz, kiedy się kłóciliśmy.
Ostatni raz, kiedy się śmialiśmy.
Ostatni raz, kiedy oddychaliśmy tym samym powietrzem bez szpitala między nami.
Telefon zadzwonił następnego dnia.
Tata.
Jego głos był załamany.
Bella.
Miała wypadek.
Pobiegłem do szpitala bez zastanowienia. Droga była tylko dźwiękiem syren, ignorowanymi czerwonymi światłami i jedną myślą odbijającą się echem w mojej głowie: Nie, nie, nie. Proszę, żeby to nie było poważne. Proszę, żeby to nie było poważne.
Kiedy dotarłem, znalazłem mamę w poczekalni—zdruzgotaną.
Jej oczy czerwone. Koszula poplamiona łzami. Jej ręce ściskały moje, jakby wszystko zależało od tego uścisku.
—„Jest w śpiączce,” wyszeptała. „Samochód… przewrócił się kilka razy. To był lekkomyślny wyścig. Nie powinna była… nie powinna była iść.”
Śpiączka.
To słowo jest gorsze niż „śmierć”. Bo daje nadzieję—ale też więzi. Bo nikt nie wie, czy to odpoczynek… czy koniec.
Patrzyłem na nią leżącą w łóżku, otoczoną maszynami. Tak nieruchomą, tak odległą.
Moja siostra.
Moja druga połowa.
Burza… zamieniła się w ciszę.
I wtedy on przyszedł.
Wysoki mężczyzna, ubrany na czarno, z zimnym spojrzeniem. Jego imię: Gael Moretti.
Nazwisko, które słyszałem zbyt wiele razy w rozmowach, w których nigdy nie brałem udziału.
Nie wiedziałem dokładnie, kim jest. Ale coś w jego obecności… w jego chłodzie… sprawiało, że czułem się nieswojo.
Tata rozmawiał z nim na osobności. Mama nie odpowiadała na moje pytania.
I w tym momencie wiedziałem, że za wypadkiem kryje się coś więcej.
Kilka dni później, potwierdziłem to.
Tata wezwał mnie do swojego gabinetu.
Jego ton był poważny. Niezłomny.
—„Bella była zaręczona,” powiedział. „Umowa między rodzinami. Zobowiązanie, które obejmowało inwestycję.”
A teraz… z jej stanem… wszystko jest zagrożone.
Siedziałem tam, słuchając, jak mój świat się rozpada.
Kontynuował.
—„Moretti postanowił kontynuować…”
Z weselem.
Z tobą.
—„Co?” wyszeptałem. „Chcesz, żebym poślubił narzeczonego mojej siostry? Udając ją?”
—„To nie będzie oszustwo. To będzie dostosowanie. On już wie. Będziesz jego żoną. Liczy się nazwisko. Umowa.”
Liczy się umowa.
Nie miłość.
Nie prawda.
Nie ja.
Zgodziłem się.
Nie dlatego, że się zgadzałem, ale dlatego, że mama błagała mnie oczami. Bo Bella wciąż była w śpiączce i ktoś musiał uratować rodzinę.
I teraz jestem tutaj.
Przed lustrem.
Ubrana na biało.
Wtedy mój mąż wciąż głęboko kochał moją siostrę.
Ostatnie Rozdziały
#259 Rozdział 152
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#258 Rozdział 151
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#257 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#256 Rozdział 149
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#255 Rozdział 148
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#254 Rozdział 147
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#253 Rozdział 146
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#252 Rozdział 145
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#251 Rozdział 144
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026#250 Rozdział 143
Ostatnia Aktualizacja: 4/29/2026
Może Ci się spodobać 😍
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."












