Rozdział 107 Wody otwarte

Rae

— Och, chcesz więcej? — Odwraca łeb przez ramię.

Podnoszę się z mchu, otrzepując z włosów luźne liście. — No dobrze. Prowadź, postrachu.

Znika pod gałęziami. Ruszam za nim pospiesznie, wciąż się uśmiechając, a Veyra i Seraphine podążają gdzieś za mną. Słyszę, jak poruszają się po polanie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie