Rozdział 109 Brak wyjścia

Rae

Woda.

Woda wszędzie.

Wiruje mną tak szybko, że nie umiem stwierdzić, gdzie jest góra. Barkiem uderzam w coś twardego, po czym prąd znów wyrywa mnie i ciągnie dalej. Świat jest jednym niebieskoczarnym chaosem, bąblami i zimnem; włosy smagają mi twarz, a lis jest przyciśnięty do mojej klatki...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie