Rozdział 2: Tajemnicze małżeństwo
Perspektywa Charlotte:
Zaczynam wątpić w wzrok Richarda.
Obserwując, jak mój plan się nie powiódł, przyglądałam się moim rodzicom i Richardowi. Wyraz twarzy moich rodziców był poważny, podczas gdy Richard Kingsley miał na ustach uśmiech, choć jego oczy zdradzały nieomylną ostrość. Te oczy zdawały się przenikać wszystko, a ja byłam jedynie pionkiem, którego zamierzał schwytać.
"Rozumiem waszą niechęć do wydania córki za mąż," westchnął Richard, uznając ciężką atmosferę panującą w naszej rodzinie. Jego autorytatywny głos miał w sobie nutę szczerości, a nawet jego spojrzenie nieco złagodniało. "Ale naprawdę mam nadzieję, że Charlotte dołączy do naszej rodziny."
Słysząc pozornie szczere słowa Richarda, poczułam iskierkę nadziei, myśląc, że może jeszcze jest jakieś wyjście. Miałam zamiar przemówić i odmówić, ale w następnym momencie Richard odłożył serwetkę i uniósł rękę w geście, który nie znosił sprzeciwu.
"15 sierpnia wydaje się być dobrym dniem. Zróbmy wtedy ślub."
Poczułam falę duszenia się. Szczęka mojego ojca wyraźnie się zacięła, a jego twarz wyrażała wyraźne niezadowolenie. To spotkanie, które miało być zapoznaniem, nagle przerodziło się w ustalanie daty mojego ślubu. Jeszcze bardziej obraźliwe było to, że obecni byli tylko Richard i James – żadna kobieta z rodziny nie była obecna, a nawet mój narzeczony, Alexander Kingsley, był nieobecny. To pokazywało całkowity brak szacunku.
"Nie zgodzimy się na to małżeństwo," mój ojciec odwrócił się, stanowczo zwracając się do Richarda. Jego duża dłoń spoczęła ochronnie na moim ramieniu. "Charlotte jest naszym skarbem i chcemy, aby miała szczęśliwe małżeństwo, a nie takie zawarte pod przymusem."
Oczy mojej matki zalśniły łzami, gdy przytaknęła. "To prawda. Nieobecność Alexandra również świadczy o jego niezadowoleniu z tego układu. Nie powinniśmy ich zmuszać."
Atmosfera zamarła w martwym punkcie, ale Richard zaproponował rozmowę ze mną na osobności.
Dziesięć minut później.
Gdy opuszczaliśmy restaurację, twarz mojego ojca była czerwona z gniewu, a żyły na jego czole były wyraźnie widoczne.
"Nie martw się, nie pozwolimy, żebyś weszła w ogień," ojciec zwrócił się do mnie, patrząc na mnie stanowczo.
Poczułam, jak moje oczy się zamgliły. Moi rodzice byli gotowi poświęcić wszystko dla mojego szczęścia, co głęboko mnie poruszyło. Pomimo mieszanych emocji, ostatecznie przeważył rozsądek. Jak mogłabym pozwolić, żeby moi rodzice porzucili dekady ciężkiej pracy? Co z przyszłością mojego brata, Mateusza? Nikt nie mógł stanąć przeciwko rodzinie Kingsley i wyjść z tego cało.
"Zgadzam się," powiedziałam cicho, "zgadzam się za niego wyjść."
"Charlotte..." Mama sięgnęła po moją dłoń, jej twarz była pełna troski.
"Czy Richard ci groził?"
"Nie, mamo, nie doszukuj się niczego." Wymusiłam lekki uśmiech, choć nie sięgnął on moich oczu. "Mówimy o rodzinie Kingsley. Gdy tylko za niego wyjdę, nikt już nigdy nie będzie mógł mnie dręczyć."
Czas mijał, a zanim się obejrzałam, nadszedł 15 sierpnia. Ślub odbył się w Hotelu Fairmont na Nob Hill. Wspaniałe dekoracje były w ostrym kontraście do mojego nastroju. Ubrana w suknię ślubną zaprojektowaną na zamówienie przez znanego projektanta na wielki koszt rodziny Kingsley, stałam przed lustrem, nie czując ani odrobiny radości w sercu.
Moja mama delikatnie pchnęła drzwi i machnęła na wizażystkę, żeby wyszła, zostawiając nas tylko we dwie w pokoju. Podeszła za mnie i nasze oczy spotkały się w lustrze.
"Charlotte, nie powinnaś była się na to zgodzić."
Spróbowałam pocieszyć moją mamę, "Nagle pomyślałam, że ślub może być całkiem zabawny."
Moja mama położyła rękę na mojej głowie, jej oczy pełne wyrzutów sumienia i bólu, gdy delikatnie głaskała mój policzek i zapytała, "Co Richard ci wtedy powiedział, gdy cię zatrzymał?"
Zamarłam, przypominając sobie scenę, kiedy Richard zatrzymał mnie na prywatną rozmowę.
"Charlotte, wiesz, co się dzieje z tymi, którzy obrażają rodzinę Kingsley?"
Patrzyłam na zastraszającego Richarda po drugiej stronie stołu, moje oczy pełne wyzwania.
"Twoje oczy mówią mi, że nie boisz się obrazić rodziny Kingsley," pochylił się lekko do przodu, jego głos był niski i przerażający, "ale czy pomyślałaś o swoich rodzicach? Ile presji mogą wytrzymać? Słyszałem, że masz brata studiującego w Anglii. Nie można być tak samolubnym w życiu."
Widząc, jak moje zdecydowanie słabnie, zrobił pauzę, jego spojrzenie było ostre, a potem kontynuował. "Musisz wiedzieć o Grupie Wright, prawda?"
Otworzyłam szeroko oczy, patrząc na Richarda z niedowierzaniem, nieświadomie zaciskając pięści.
Grupa Wright była kiedyś stuletnim przedsiębiorstwem w rejonie Zatoki San Francisco, ale po obrażeniu kogoś, zbankrutowała w jeden dzień. Niektórzy z dyrektorów trafili do więzienia, inni popełnili samobójstwo, a kilku szczęśliwców, którzy uciekli za granicę, nigdy nie mogło wrócić do domu.
Więc to rodzina Kingsley za tym wszystkim stała. Nieświadomie zacisnęłam pięści i po dłuższej chwili w końcu przemówiłam.
"Richard, czy mogę wiedzieć, dlaczego to musi być ja?"
Richard uśmiechnął się, mając tajemniczy wyraz twarzy.
"Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, powiem ci."
Odpowiedziałam otępiała.
"Mam nadzieję, że to nie będzie zbyt długo."
"Więc się zgadzasz?"
"Ale mam jeden warunek: musisz obiecać, że nie skrzywdzisz mojej rodziny!"
Wracając do teraźniejszości, spojrzałam na zmartwioną twarz mojej mamy i udawałam, że radośnie się uśmiecham: "To nic. Dziś jest mój dzień ślubu, bądźmy wszyscy szczęśliwi!!"
W dniu ślubu, wielu członków wyższych sfer było obecnych, podczas gdy media i paparazzi zostali trzymani z dala.
Rodzina Cole również zyskała sławę dzięki swojemu powiązaniu z rodziną Kingsley.
Gdy muzyka zaczęła grać, trzymałam się swojej sukni ślubnej i szłam w niewygodnych wysokich obcasach, ramię w ramię z moim ojcem, patrząc jak drzwi stopniowo się otwierają, a światła wewnątrz się zlewają.
Morze twarzy zwróciło się ku mnie, rozmyte z ciekawości i osądu. Moje pole widzenia zawęziło się, koncentrując się na jednym punkcie światła na końcu przejścia, gdzie stał on. Muzyka wydawała się zanikać, zastąpiona przez dudnienie mojego własnego serca w uszach.
Po raz pierwszy zobaczyłam mojego męża, Alexandra Kingsley.
O mój Boże, jest zupełnie inny niż słyszałam.
Był wyższy, niż się spodziewałam, jego szerokie ramiona podkreślał perfekcyjnie skrojony smoking. Miał szlachetną twarz o wyraźnych rysach, ale to, co przyciągnęło mnie najbardziej, to jego oczy—stalowoszare, przenikliwe i całkowicie zimne, gdy oceniał mnie zbliżającą się.






















































































































































































