Rozdział 110 Rozdział sto dziesiąty

Perspektywa Sebastiana

Patrzy na mnie.

A ja patrzę na nią.

Hol wokół nas rozpływa się w szumie — pracownicy przechodzą obok, gdzieś w tle dzwonią telefony, recepcjonistka mówi cicho do gościa — ale nic z tego nie dociera do mnie tak naprawdę.

Widzę tylko Lenę.

Stoi przy windzie.

Patrzy na mnie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie