Rozdział 117 Rozdział sto siedemnaście

Perspektywa Leny

Burza zaczyna się powoli.

Zauważam ją przez kuchenne okna, kiedy po raz drugi w ciągu dwudziestu minut wycieram blat.

Ciemne chmury gromadzą się ciężko na niebie, a wiatr lekko stuka o szyby.

Cała rezydencja wydaje się dziś wieczorem chłodniejsza.

Nie fizycznie.

Emocjonalnie.

...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie