Rozdział 44 Rozdział czterdziesty czwarty

Perspektywa Leny

Poranek przychodzi zbyt szybko.

Prawie nie śpię — mój umysł to karuzela odtwarzanych szeptów, zwłaszcza głosu Sebastiana spod moich drzwi wczoraj w nocy:

— Dlaczego zawsze wszystko tak utrudniasz?

Nie powinno mnie to ruszać.

Nie powinno działać mi na nerwy.

A jednak dz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie