Rozdział 51 Rozdział pięćdziesiąt jeden

Perspektywa Leny

Budzą się powoli — na tyle powoli, że czuję, jak każda warstwa świadomości wraca na swoje miejsce niczym miękki jedwab.

Pierwsze, co rejestruję, to ciepło.

Nie słońce. Nie pościel.

On.

Ciało Sebastiana jest wyciągnięte za mną, jedno ciężkie ramię ma zarzucone pod moją talią, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie