Rozdział 93 Pochodnia Prometeusza

Stał się cud.

Na ekranie złowrogi, pasożytniczy algorytm, gdy tylko zetknął się z danymi w chipie, zaczął rozpuszczać się w zastraszającym tempie — jak lód topniejący w lipcowym słońcu prosto w oczy.

W niecałe dziesięć minut ta z pozoru nie do przebicia bariera zniknęła całkowicie.

— O matko… to...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie