Rozdział 104 104

– O ja pierdolę – Nikita gwiżdże, kiedy przekręcamy klucz w zamku mojego starego mieszkania na Brownsville. – Chyba masz dzikich lokatorów. Patrz, ile karaluchów wpuścili.

– Karaluchy były tu wcześniej.

Krzywi się. – Uroczo. Idę po palnik.

Kiedy Nikita znika w trzewiach Karaluchowa – znaczy w łaz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie