Rozdział 27 27

Dyszy teraz, a jej piersi ocierają się o moją klatkę z każdym oddechem. Wiem, że ona też to czuje — żar zbierający się między nami, krąg benzyny wokół naszych ciał.

Jedna iskra i wszystko pójdzie z dymem.

— Rozumiem — szepcze.

Dopiero wtedy ją puszczam.

— Jutro — mówię jeszcze raz. — Nie spóźnij...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie