Rozdział 39 39

Przez całą drogę w samochodzie aż go nosi z podskakującej ekscytacji. Sok rozlewa mu się po całej tapicerce, ale jakoś nie umiem go zrugać. Widok jego szczęścia i mnie robi dobrze.

Lepiej, niż było mi od bardzo dawna.

W sekundę po tym, jak go odwożę, pędzi w stronę placu zabaw jak z procy, wykrzyk...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie