Rozdział 62 62

Po tym, co wydaje się wiecznością w nieznośnej ciszy, Gwen wzdycha:

– Wołają cię na górę.

– Na górę?

– Siódme piętro.

Mrugam.

– Piętro administracji?

– No chyba że przez noc zwinęli się na dół, do piwnicy i dali się tam wywieźć na wózkach, to tak. Administracja.

Jestem przyzwyczajona, że Gwen...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie