Rozdział 65 65

„Wszędzie”.

Dziwna odpowiedź. Bardzo, bardzo dziwna.

„Dobra” — szepczę, próbując utrzymać głos w ryzach. „Ja poprowadzę. Tylko schowaj to ostrze.”

„N-nie” — kaszle. „Z-zawieziesz mnie na policję.”

„Jestem pielęgniarką.” Wymuszam mały uśmiech. „Nie skrzywdziłabym cię. Nawet nie mogę. Składałam pr...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie