Rozdział 94 94

Nie. Przestań o nim myśleć. Już nie jest twój.

A w sumie… jest spora szansa, że nigdy nie był.

— Moja wina. — Zaciąga się powoli. Dym przez sekundę wisi w powietrzu, zwija się w esy-floresy jak wąż, po czym wiatr rozmazuje go i porywa. — Cholera. Teraz mi też to siedzi w głowie.

— Wyrazy współczu...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie