Rozdział 241 Idź do piekła

Najpierw usłyszałem jej głos.

„Cain… Cain… Obudź się, Cain.”

Miękki. Znajomy. Przebijający gęstą mgłę w mojej głowie jak ostrze światła.

Jest tu? Woła mnie?

Serce walnęło raz, mocno.

Potem głos się zmienił — chropowatszy, głośniejszy, spanikowany.

„Szefie! Szefie, OBUDŹ SIĘ—”

Nie Leila.

...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie